Gry piłkarskie zawsze cieszyły się dużym
powodzeniem, chociażby ze względu na ogromną popularność samej dyscypliny
sportowej. Electronic Arts słynie ze swej serii FIFA, która jeszcze do niedawna
niepodzielnie panowała w dziedzinie gier piłkarskich na pecety. Ostatnio jednak
pojawił się groźny konkurent, który zdaniem wielu deklasuje produkt
Elektroników, posługując się terminologią sportową, o dwie ligi. Zdanie takie
najczęściej można usłyszeć od zwolenników symulatorów, natomiast gracze
przepadający za zręcznościówkami zaciekle bronią starego króla. Tymczasem EA
Sports, jakby podsłuchując wszelkie uwagi niezadowolonych graczy, posunęło się
nieznacznie w stronę symulatora w swym najnowszym produkcie, jakim jest UEFA
Champions League 2004/2005. Nie zmienia to jednak faktu, że z dobrej
zręcznościówki ot tak symulatora po prostu nie da się zrobić.
You're not the
boss...
Na początku gry obejmujemy stanowisko
trenera-menedżera wybranej przez siebie drużyny. Trzeba zaznaczyć, że jest z
czego wybierać. Nazwa gry może być nieco myląca i sugerować, że podczas
rozgrywki mamy dostępne tylko 32 drużyny. Nic z tych rzeczy. Naszej selekcji
podlegają kluby z czternastu lig europejskich oraz kilka drużyn z pozostałych
lig, w tym trzy polskie (Legia, Polonia i Wisła). Przystępując do sezonu, możemy
jednak wybrać tylko te, które grają w rozgrywkach ligowych dostępnych w grze.
Naszym jedynym celem nie jest bowiem gra w najbardziej elitarnym europejskim
pucharze, ale także zdobycie mistrzostwa kraju.

Podejmujemy pracę jako początkujący
menedżer w kluczowym momencie kończącego się sezonu. Przed nami ostatni mecz,
który musimy wygrać, aby za rok wystąpić w Lidze Mistrzów. Prezes powierzył nam
kluczową rolę i musimy zdobyć jego zaufanie. To on jest tu szefem, my mamy
ograniczone pole działania. Zresztą jest to jak najbardziej realna sytuacja,
gdyż to nie my wykładamy i ryzykujemy spore pieniądze. Ośmielę się nawet
powiedzieć, że jesteśmy swego rodzaju marionetką w rękach żądnego sukcesów
dyrektora klubu. W razie braku sukcesów zostajemy po prostu zwolnieni z klubu, a
rozgrywkę musimy zaczynać od ostatniego save'a. Nie jest to najlepsze
rozwiązanie, bowiem gra staje się przez to liniowa i gramy tak długo z danym
przeciwnikiem, aż w końcu go nie pokonamy. Lepszym rozwiązaniem byłoby chyba
zachowanie ciągłości rozgrywki i poszukiwanie przez nas nowego pracodawcy.
Gra podzielona jest na kilka rozdziałów,
które na dobrą sprawę są poszczególnymi etapami sezonu piłkarskiego. Zaczynamy
od roszad w składzie, poprzez mecze towarzyskie, inaugurację ligi i w końcu
występy w Champions League. Przed każdym spotkaniem otrzymujemy dodatkowe
zadania, jak np. strzelić hat-tricka, posadzić na ławce jednego z podstawowych
graczy czy zachować czyste konto, za które otrzymujemy dodatkowe punkty. Musimy
jednak pamiętać, że są to tylko dodatki mające na celu urozmaicenie rozgrywki, a
naszym pierwszorzędnym celem w każdym meczu jest zwycięstwo. Należy też
zaznaczyć, że zadania te są urozmaicone, a nie każdy mecz rozpoczynamy od
pierwszego gwizdka. Bywają i takie, gdzie przegrywamy już 0:2 i musimy
wyprowadzić swą drużynę na prowadzenie w ciągu 60-ciu minut, rozpoczynając od
wykonania rzutu karnego. Zdobyte punkty odkrywają zablokowane na początku opcje.