|
Udając się na ten film razem z dziewczyną, spodziewałem się komedii romantycznej. W zasadzie tylko to można było wywnioskować ze zwiastuna. Jak się okazało, Serce nie sługa zawiera mało elementów humorystycznych, a więcej romantycznych, jeśli nie dramatycznych. Właśnie dlatego tak bardzo mi się podoba.
Rafi (Uma Thurman) właśnie zerwała z narzeczonym. Nie czuła się w tym związku szczęśliwa, więc jej decyzję pochwaliła Lisa Metzger (Meryl Streep), psychoterapeutka. Są w bardzo bliskich kontaktach, toteż Lisa od razu dowiaduje się, że jej podopieczna znalazła nowego chłopaka. Niefortunnie jest o wiele młodszy, bo kilkanaście lat to chyba spora różnica wieku. David (Bryan Greenberg) jest niespełnionym artystą i raczej dzieckiem, niż osobą dorosłą. Razem z przyjacielem lubi się wygłupiać, a czas, zamiast z ukochaną, woli poświęcać na grę na konsoli. Mimo łączącej ich miłości, która bardzo odświeża życie starzejącej się Rafi, nie pasują do siebie. Niepohamowany popęd seksualny obojga i szczera, choć niemożliwa miłość sprawia, że oboje cierpią, zwłaszcza, że David nie potrafi dojrzeć. Lisę ten związek także unieszczęśliwia – David to jej syn. Fakt ten powoduje nieporozumienia i doprowadza do zabawnych sytuacji. Fabuła filmu jest głęboka, skupia się na bohaterach, nie chce śmieszyć na siłę. Czyli zupełnie inaczej, niż w większości „romantycznych” filmów.
Wszyscy bohaterowie zostali bardzo dobrze obsadzeni. Nie mogę się zgodzić z opinią, że Uma Thurman źle zagrała Rafi - dojrzewającą, spragnioną miłości kobietę. Podobnie z resztą Meryl Streep, która gra wprost genialnie starą, konserwatywną, nadopiekuńcza matkę i przyjaciółkę swojej pacjentki zarazem. Z całej trójki głównych bohaterów najgorzej, ale wciąż dobrze, zagrał Bryan Greenberg, czyli filmowy David. Jest przekonujący, potrafi rozśmieszyć swoją dziecinnością, ale ma chyba zbyt mało kinowego doświadczenia. Humoru w tym filmie nie ma zbyt wiele i to jeden z jego plusów. Kiedy już się pojawia, to nie gra głównej roli, a jednak śmieszy. Niestety trailer kinowy pokazywał zbyt wiele i znowu złapałem się na tym, że szukam scen z zajawki, którą widziałem kilkukrotnie.
Serce nie sługa to film niekonwencjonalny. Pokazuje miłość taką, jaka bywa – niespełnioną. Choć Rafi i David się kochają, to nie mogą ze sobą być z powodu przepaści między datą ich urodzin. Nawet żydowskie środowisko rodziny Davida z najbardziej konserwatywną matką nie jest tak wielka przeszkodą. Serce nie sługa kończy się inaczej, niż można by się spodziewać – to duży plus. Ten film ogląda się tym przyjemniej, z tego względu, że nie jest sztampowy i wtórny. Szczerze polecam wybranie się do kina na Serce nie sługa nie tylko zakochanym parom, ale po prostu każdemu.
Ocena: 8/10
Jakub "Fan_SW" Grzęda 22 stycznia 2006 r.
|