Do tego wszystkiego dochodzi odpowiednia sceneria. Mroczne, ledwo oświetlone zaułki podwodnego laboratorium, czy wszechobecny śnieg tworzą świetny klimat odludnionej Arktyki, na której przebywają tylko rosyjscy oraz polscy żołnierze i naukowcy. Nie uświadczymy jednak tego, co w Splinter Cellu było chyba najważniejszym elementem rozgrywki, a więc gry światła i cieni. Nie ma wskaźnika naszej widoczności, jednak nie wpływa to wcale ujemnie na przyjemność z gry. Misje w produkcie UbiSoftu były przez to znacznie dłuższe, gdyż 3 razy musieliśmy przemyśleć każdy krok. W Gorky 02 również powinniśmy wykazać się pewną ostrożnością, lecz nie ma w tym ani kszty przesady.
Z plecakiem do Arktyki
Twórcy przygotowali nam wąski i stadardowy zestaw broni, jednak to zupełnie wystarcza. Mamy więc do dyspozycji nóż, pistolet, karabin maszynowy, strzelbę, paralizator oraz karabin snajperski. Każda z nich przydaje się w innych sytuacjach oraz ma inne działanie. Różnią się też takimi parametrami, jak szybość strzału, rozrzut, celnośc czy wydawany hałas. A propos hałasu, dodatkowym gadżetem jest cicha amunicja, którą możemy zastosować w pistolecie. Ma ona mniejszą skuteczność w ranieniu wrogów, ale nie ściąga uwagi pozostałych żołnierzy.
Ponadto twórcy przygotowali dla nas szereg rozmaitych gadżetów, jak sygnalizator dźwiękowy, ściągający wroga w wybrane przez nas miejsce czy gaz duszący. Są one jednak mało przydatne i praktycznie możemy przejść całą grę, nie używając żadnego z nich. Niemniej jednak fanatycy tego typu zabawek na pewno z zainteresowaniem posterują kulą z gazem obezwładniającym wprost na grupę przeciwników, aby po chwili przeszukać ich i spokojnie pozostawić w miejscu spoczynku. Najbardziej przydatne są oczywiście apteczki oraz lornetka, pozwalająca lepiej przyjrzeć się okolicy.
Czasem zawodzi niestety detekcja trafień, niekiedy ciężko jest dobrze wycelować wroga, ale może być to skutek dość wysokich wymagań sprzętowych gry. Nawet na Athlonie 2.0 GHz z 256 MB RAM-u Gorky potrafi zwolnić lub nawet solidnie przyciąć i to wcale nie na najwyższej rozdzielczości. Sterowanie jest dosyć proste, choć klawisz skoku został umieszczony w dość nieszczęśliwym miejscu (lewy ctrl). Ponadto wszelkie ruchy Cole'a możemy opanować już w przejrzystym samouczku.
Amber
Nie chodzi mi bynajmniej o markę piwa, lecz o pseudonim tajnej agentki wywiadu, działającej wewnątrz ugrupowania Trafimowa. Drogi Cole'a i Tatiany (to jej prawdziwe imię) krzyżują się kilkukrotnie podczas rozgrywki. W jednej z misji przychodzi nam nawet sterować piękną agentką. Co ciekawe, ma ona nieco inne cechy od głównego bohatera gry. Porusza się nieco szybciej, ale za to nie potrafi przeszukiwać zwłok i jest gorzej wyposażona (nie posiada gadżetów). Głosu Amber użyczyła znana polska aktorka, Anna Przybylska, natomiast w rolę Cole'a wcielił się, podobnie jak w poprzedniej części, Mirosław Baka. Trzeba przyznać, że oboje wywiązali się ze swej roli bardzo dobrze, a ich głosy są dodatkowym smaczkiem w grze.