Pop Life to nie tylko tytuł gry, jaka będzie recenzowania poniżej, ale najważniejsze – to styl życia. Styl życia gwiazdy, styl życia osoby sławnej, bogatej, pięknej i zdrowej – czyli styl życia promowany przez popkulturę. Na świecie żyje kilka miliardów ludzi, ale tylko kilka tysięcy jest sławnych i tylko kilku tysiącom zazdrościmy tej sławy i kariery, a co za tym idzie – pieniędzy. Zdaje się, że większość z nas kiedyś przed snem wyobrażała sobie, że jest megagawiazdą, bardzo bogatą i kochaną przez tłumy. Jednych może zadowolić miłość fana, ale inni chcieliby od swych adoratorów miłości nieograniczonej, ostatecznej i niewolniczej. To nie jest wartość danej gwiazdy, ale taka wartość jest promowana przez bardzo różne instytucje – wydawców czy kreatorów gwiazd (vide Spice Girls). Mimo tej wiedzy powtarzam – każdy czasem marzy o tym, by być nie tylko bogatym, ale również sławnym i czczonym przez tłumy niczym Achilles czy inny Aleksander.
Ryzykuję twierdzenie, że większość śniła o sławie. Więc dlaczegóż by nie zrobić produktu z samej sławy? Jak powiedział kiedyś Andy Warhol, twórca popartu, każdy będzie miał swoje 15 minut sławy, ale to o wiele za mało i nasza kolej przy takiej ilości ludzi na Ziemi może jednak nasze indywiduum zgnieść. Stąd pęd do programów typu Idol czy Big Brother. Jeśli jednak nie w smak ci wyśmiewanie się z twojej osoby przez ludzi o inteligencji młotka pokroju Kuby Wojewódzkiego powinieneś sięgnąć po grę, która będzie starała się spełnić twoje marzenia o sławie. Pop Life.
„Droga na szczyt” to podtytuł gry, o której piszę, zatem nie od początku będzie łatwo. Zaczynasz jako mała znana gwiazdka programu przypominającego Idola – gwiazda, która wygrała poprzednią edycję będzie ci pomagać ulokować się w świecie szołbiznesu. Gra ropoczyna się od samouczka, który nauczy cię podstaw, czyli podnoszenia umiejętności – tanecznych czy wokalnych – by w przyszłości móc lepiej wypadać przed widownią, której ocena ma istotne znaczenie. Ale najważniejsze to dom, w którym nasza gwiazdka zamieszka, bowiem tam będzie odgrywała się większość zwykłego życia sławy.
W tym momencie bardzo ważne dla potencjalnego gracza będzie doświadczenie, jakie zdobył (lub nie) grając w The Sims lub The Sims 2, bowiem Pop Life to niemal kalka tego hitu, z tym, że bardzo niedoskonała i skierowana do jeszcze młodszego użytkownika. W grze istnieje kilka etapów, poziomów grania. Pierwszy z nich to budowa domu i jego wyekwipowanie – wtedy czas w grze jest zastopowany i pojawia się panel z wieloma opcjami do wyboru. Na początek budujemy ściany, wstawiamy okna czy drzwi, tapetujemy pomieszczenie i wykładamy podłogę. Później zaczyna się zabawa podobna do tej, jaka towarzyszy Simsom – przedmiotów do kupna dla naszych gwiazd jest masa, chociaż nie tak wielka jak we wspomnianym bestsellerze. Postać w Pop Life jest trochę ograniczonym Simem jeśli chodzi o potrzeby – występują dwie: rozrywka i zdrowie. I jeśli Pop Gwiazda ma niski poziom zdrowia należy ją umyć, nakarmić i tak dalej, jeśli zaś pragnie rozrywki można kupić misia, hula hop, mikrofon (przydatny przy poprawie wokalu) i wiele innych przedmiotów, urozmaicających rozrywkowy tryb życia gwiazd. Jeżeli nasza gwiazda zatęskni za kontakem z innymi ludźmi możemy sięgnąć po telefon by zadzwonić na przykład do nauczyciela tańca, ktory nie tylko może nauczyć nas nowych kroków (potrzebnych w choreografii podczas koncertu), ale z którym możemy się zaprzyjaźnić i nieźle bawić. Gdy jednak gwiazda przestanie nam już wystarczać po pierwszym koncercie dostaniemy dwóch tancerzy (tancerki), zatem gra przenosi się na troche inny poziom dbania o kilka już osób. To coś na kształt rodziny w Simsach.