Recenzja: Stalingrad (2005)

Autor: Marek "Ovies" Owsianny
Opublikowano: 5 stycznia 2006 r.

Stalingrad - recenzja

Druga wojna światowa jest dla twórców gier niczym morze pomysłów i natchnienia. Pławią się oni w nim i co jakiś czas pojawiają się tego efekty - nowe gry wojenne. Do czynienia mieliśmy już z produktami strategicznymi, takimi jak Commandos, FPS, czego przykładem jest wskrzeszony przed paroma laty Return to Castle Wolfenstein albo z symulatorami - tu kłania nam się Ił-2 Sturmowik, chociażby. Co ciekawe, większość gier poświęconych frontom drugiej wojny zyskiwała na rynku pozycję, co najmniej mocnego średniaka. Takich wyjątków potwierdzających regułę z trudem można się doszukiwać. Mnie osobiście, na dobre utkwił w pamięci tytuł II wojna światowa - rajd na Berlin. Tak, w tym przypadku to rzeczywiście niska cena była największym plusem produktu. Inaczej sprawa ma się, jeśli chodzi o grę Stalingrad, najnowszy produkt firmy 1C Company.

Historia powszechna

Bitwa pod Stalingradem była jedną z największych, najważniejszych, najbardziej przełomowych i najkrwawszych bitew II wojny światowej. Miasto było dla Niemców niezwykle ważne. Dlaczego? Ponieważ zdobycie Stalingradu równało się otwarciu sobie drogi w kierunku Kaukazu i tamtejszych złóż ropy naftowej. Wehrmacht natomiast potrzebował paliwa jak powietrza. Po klęsce pod Stalingradem armia hitlerowska borykała się już z samymi niepowodzeniami. W grze aspekt historyczny jest niezwykle rozbudowany. Każdą misję opisano skrupulatnie. Tło historyczne zostało odwzorowane w sposób bardzo szczegółowy. Dzięki temu gracz może dobrze wczuć się w kampanię. Z drugiej strony, początkujący gracze mogą czuć się tym nieco znudzeni. Nie każdy przecież przepada za historią i taki dokładny, żeby nie powiedzieć pedantyczny, rys wydarzeń może odstraszyć lub zniechęcić potencjalnych odbiorców.

III Rzesza vs. ZSRR

Jedno, co należy oddać twórcom gry to to, że mają gest, jeśli chodzi o ilość misji zawartych w grze. Jest ich dokładnie 43 i podzielone są na dwie kampanie, jakie możemy wybrać. Jedna z nich to kapania niemiecka, gdzie wcielamy się w dowódcę oddziałów niemieckich i mamy za zadanie zdobyć owo strategiczne miasto nad Wołgą. Druga zaś to kampania poświęcona Armii Czerwonej i obronie tytułowego Stalingradu. Co ciekawe, walki nie ograniczają się jedynie do samego tylko miasta. Wielokrotnie przyjdzie Wam się zmierzyć z przeciwnikiem w jakiejś małej miejscowości lub wsi, niezależnie od tego, którą stronę konfliktu wybierzecie. Waszym zadaniem będzie również zdobywanie i odbijanie z rąk nieprzyjaciela stacji kolejowych czy też lotnisk. Będziecie musieli je zdobyć i, co ważniejsze, utrzymać, ponieważ wróg akurat zdążył się przegrupować i może wyprowadzać przeciw Wam ataki. Zadania są więc urozmaicone, powiązane ze sobą i jest ich dużo.

I ty możesz zostać generałem

Choć to chyba nic przyjemnego, jeśli wybierzesz siły Osi, gdyż pod Stalingradem aż 24 niemieckich generałów dostało się do radzieckiej niewoli. Tak czy siak bardzo mile zaskoczył element "kariery", że się tak wyrażę. Na początku gry tworzymy bowiem profil i to jest nasza postać. Nie wybieramy żadnych zdjęć, nie decydujemy jak będziemy wyglądać, nie mamy żadnych punktów, które należałoby wydać na jakieś atrybuty czy cechy, tego nie ma. Jest to natomiast nasze konto, nasz profil i kilka cech ustalonych z góry, które odzwierciedlą nasze poczynania na polu walki. Wśród nich jest oczywiście pokazany nasz aktualny stopień wojskowy, przedstawiony jest poziom naszych decyzji taktycznych, to czy i jak wykorzystujemy zwiad, jak planujemy, jaką mamy siłę charakteru jako dowódca i jakie są morale naszych podwładnych. Na końcu znajduje się również wskaźnik obrazujący nam ile jeszcze musimy dokonać by awansować. W osobnej tabeli są również pokazane inne dane, takie jak to, ile straciliśmy czy zniszczyliśmy jednostek. Wszystko to w bardzo przejrzysty sposób daje nam do zrozumienia czy jesteśmy dobrym oficerem czy złym, czy sobie radzimy w walce i czy przypadkiem nie mogłoby być lepiej. Możemy dzięki temu poprawić nasze słabe strony. Kolejnym miłym elementem, który mnie zaskoczył, były odznaczenia. Otóż za misję, gdzie mamy pokierować oddziałem desantowym zrzuconym na terytorium wroga możemy otrzymać Fallschirmschutzenabzeichen des Heeres, czyli po polsku odznakę spadochroniarza, za odparcie ataku wojsk pancernych, możemy zostać odznaczeni srebrną naszywką za niszczenie czołgów. Każda z nich jest pokazana obok naszych danych, do każdej z nich dołączony jest jej opis, co oznaczała, kto ją otrzymywał i tak dalej. Moim zdaniem, jest to bardzo trafiony pomysł.

Bogactwo

Oprócz wielu różnorodnych misji, które przygotowali dla nas programiści, gra jest niezwykle bogata we wszelkiego rodzaju militaria niemieckie i radzieckie. Według twórców w Stalingradzie spotkamy ponad 150 typów różnych jednostek. Bardzo możliwe, ja nie liczyłem dokładnie, ale powiem Wam, że jest ich na prawdę mnóstwo. Znajdziecie tam chyba wszystkie najpopularniejsze i te mniej popularne wyroby przemysłów zbrojeniowych ZSRR i Niemiec. Nie wiem tylko, czy wolno stojący oficer z pistoletem też uważany jest za jednostkę bojową. Powiem szczerze, że jeśli tak, to moim zdaniem liczba 150 jest troszeczkę sztucznie "podrasowana". Taka jednostka nie ma praktycznie żądnej mocy bojowej, jest słaba i podczas mojej przygody ze Stalingradem zazwyczaj zostawała gdzieś na uboczu. Mimo to uważam, że arsenał jest bogaty i raczej nie można się uskarżać na brak jakiejś ważnej, popularnej jednostki.

Każdy żołnierz na wagę złota

Stalingrad nie jest grą strategiczną, w której możemy zastosować zasadę ,,po trupach byle do celu". Na każdą misję mamy przeznaczone określone środki. Zaczynamy z konkretną liczbą czołgów, piechoty, dział i nie możemy jej zmienić (w domyśle powiększyć). Fakt, zdarza się, że na pole bitwy przybywają posiłki, ale nie my o tym decydujemy, wsparcie albo jest, albo go nie ma. Identycznie rzecz się miała w grze Sudden Strike. Dlatego musimy uważać na to, co, kiedy i gdzie wykorzystamy, w miarę naszych możliwości oczywiście. Powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy nasza piechota nie maszeruje właśnie na pole minowe lub w teren ostrzału moździerzy, bo długo ci żołnierze pod naszą komendą nie posłużą. Samolot rozpoznawczy lub bombowiec może zostać strącony pod ogniem nieprzyjaciela. Nie łudźcie się, drugi na jego miejsce nie przyleci. Na wsparcie powietrzne też należy uważać. Ponadto ważne jest, by pilnować u naszych oddziałów poziomu amunicji. W pogotowiu trzeba mieć zatem wóz naprawczy z inżynierami i jakąś ciężarówkę z zapasami. Czołg bez pocisków jeździ po polu bitwy znacznie krócej, warto to zapamiętać.

Mapa Stalingradu i okolic

Programiści z 1C Company twierdzą, że wszystkie plansze, na jakich walczymy w grze Stalingrad, zostały stworzone w oparciu o prawdziwe mapy i zdjęcia lotnicze. Ponadto większość historycznych terenów zostało stworzonych z najdrobniejszymi detalami, żeby ponownie nie powiedzieć "pedantycznie", w oparciu o kolejne zdjęcia archiwalne. Cóż, nie mnie się z nimi sprzeczać, chociażby dlatego, że nigdy jakoś w Stalingradzie nie byłem, ale o grafice i wyglądzie gry mogę już trochę powiedzieć. Otóż jest ona conajmniej dobra, przynajmniej według mnie. Jakoś nie wyobrażam sobie, co jeszcze graficy mogliby zrobić, by było lepiej. Plansze są bogate w różnego rodzaju detale, a skala jednostek, kolorystyka i kształty, czyli realistyczne odwzorowanie wyglądu budowli, sprzętu i ludzi nie budzi zastrzeżeń. Odwzorowane są nawet warunki atmosferyczne, o których czasami niektórzy twórcy gier strategicznych zapominają. Te zaś, również i w Stalingradzie, mogą mieć wpływ na przebieg bitwy. Pozytywnie wyglądają również wszelkie wstawki filmowe. Są one oparte o prawdziwe zarejestrowane materiały ze Stalingradu. Przedstawiają nam rzeczywistość, jaka tam panowała. Uważam, że jest to o wiele lepsze, niż jakieś tworzone komputerowo scenki. Sądzę, że wyglądałyby one sztucznie.

Polska wersja

Polonizacja gry jest także jednym z jej plusów. Wszystkie napisy i tabelki są oczywiście po polsku, więc nikt raczej nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem rozkazów. Filmiki zaś obdarzone zostały przez twórców napisami. Ogólnie rzecz biorąc wszystko, co najważniejsze możemy sobie przeczytać. Jeśli chodzi o Niemców i Rosjan, to mówią oni w swych ojczystych językach podczas rozgrywki. Myślę, że to chyba dobrze, że twórcy w tej materii nie byli nadgorliwi i nie zaczęli tłumaczyć tego, co mówią żołnierze. Podejrzewam, że efekt byłby komiczny.

A miało być tak pięknie

Już myślałem, że spod mojej ręki wyjdzie recenzja gry bez jakichś większych błędów i przypomniałem sobie o ścieżce dźwiękowej w Stalingradzie. Moim zdaniem jest ona największą pomyłką tej gry. Jest to bezsprzeczny faul ze strony twórców i to na żółtą kartkę. Muzyka jaka leci z głośników po uruchomieniu gry nie pasuje absolutnie do realiów, jakie ona przedstawia. Moim zdaniem ścieżka powinna zawierać utwory w zupełnie innym stylu, na przykład jakieś radzieckie pieśni patriotyczne albo utwory oddające klimat wydarzeniom, rozgrywającym się na ekranie - coś melodyjnego, spokojnego, patetycznego. Ścieżka stworzona przez zespół SkaFandr gryzie mi się jakoś z największą bitwą "Wielkiej Wojny Narodowej", ale to jest moje osobiste zdanie na ten temat.

Werdykt

Trudno jest ocenić produkt 1C Company. Ma on wiele plusów, których nie można mu odmówić. Ma drobne usterki, rysy na swej kryształowej powierzchni, ale żadna z nich nie jest wielkiej wagi. Zatem jaki jest Stalingrad? Dobry, tylko i aż, bo tak naprawdę nie jest w żaden sposób przełomowy. To jest powód pewnego niedosytu, jaki mnie ogarnął po zagraniu. Niby wszystko jest, co być powinno, ale nic ponad normę. Gra nie kreuje w żaden sposób jakichś nowych kierunków. Spełnia ona jedynie oczekiwania graczy. Oferuje sympatykom gatunku dobrą zabawę, nie rozczarowując specjalnie niczym przy okazji.

Marek "Ovies" Owsianny