Osiem lat temu programiści Microsoft Studios zakasali rękawy i stworzyli grę strategiczną. Nazwali ją Age of Empires, a akcję osadzili w czasach starożytnych. Wkrótce powstała część druga, w której to dowodziliśmy średniowiecznym imperium. Tytuł stał się znany wśród sympatyków gatunku RTS tak, jak Kubuś Puchatek znajomy jest każdemu dziecku. Świadczyć może o tym chociażby fakt, że obie, pierwsze części tej gry sprzedały się do tej pory w imponującej liczbie szesnastu milionów egzemplarzy. Pomimo tej popularności tytuł zniknął z rynku i przez siedem lat nikt nie mówił już o Age of Empires. Do czasu... Teraz bowiem na horyzoncie pojawiła się część trzecia serii, powodując nie małe zamieszanie. Czy jest to taki chwyt marketingowy ze strony producenta – Microsoft Studios i wydawcy – Ensemble Studios? Pewnie nie, ale wokół gry zrobiło się bardzo dużo pozytywnego szumu. Gracze nie mogą się już doczekać premiery, dziennikarze rozpływają się nad wyglądem i atutami nowiutkiego AoE. Sam pogram ma do premiery jeszcze około pół roku, a już teraz prezentuje się na tyle dobrze by wywołać ogólny zachwyt i zyskać miano „nowego króla”. Opinia przesadzona? Pewnie nie, ale stanowczo za wcześnie powiedziana.
Rozdział trzeci historii
Były czasy antyczne, było również średniowiecze, teraz przyszedł czas na okres wielkich odkryćgeograficznych. Naszą przygodę w Age of Empires III rozpoczniemy w roku 1500, a jak wszystko pójdzie gładko i nie damy nigdzie plamy, to skończymy na roku 1850. Przedział ten, jest z wielu względów, niezwykle atrakcyjny. Po pierwsze, cała seria pomimo upływu wielu lat, cały czas zachowuje ciągłość. Historia nie jest porwana na kawałki. Poszczególne części nawiązują do siebie i tworzyć będą, w brew pozorom, jednolitą całość. Po drugie, w okresie 1500-1850 nastąpił bardzo duży rozwój techniczny i kulturalny. Człowiek zamienił średniowieczną kuszę na muszkiet. Zaczął w walce używać armat, które siały prawdziwe spustoszenie w szeregach przeciwnika. Wojsko stało się bardziej mobilne. Wynaleziono kolei, a po morzu zaczęły pływać potężne galeony (wypchane, tak na marginesie, działami). Co za tym idzie? Wasza armia będzie stopniowo ewoluować. Kto nie widzi się w roli dyplomaty, ten na pewno szybko to doceni. Po trzecie, terenem naszych działań będzie odkryta 12 października 1492 roku Ameryka. Nowy kontynent należy skolonizować i to zadanie należeć będzie do nas. Trzeba będzie toczyć boje z miejscowa ludnością tubylczą lub iść z nimi na ugodę. Będziemy zawiązywać sojusze i zrywać je,byle tylko nasze imperium kwitło jak nigdy. Pewne jest jedno, nikt wam nie sprzeda Wyspy Manhattan za butelkę wody ognistej, trzy skóry bizona i garść paciorków. O to, co wasze, przyjdzie Wam walczyć.