Ta
TaTa
TaTaTa
Ta Ta Ta
Ta Ta Ta Ta
Ta Ta Ta Ta Ta
Ta Ta Ta Ta Ta Ta
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce...
... najróżniejsi developerzy imali się tworzenia gier z logiem Star Wars. Niestety z bardzo różnym skutkiem. W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych uświadczyliśmy takich tytułów jak Dark Forces czy serii X-Wing. Wtedy można było powiedzieć, iż na dobrych filmach bazują dobre gry. Jakby nie patrzeć, to oba wyżej wymienione dzieła weszły do kanonu swoich gatunków (Dark Forces i późniejszy Jedi Knight może ciut mniej). Potem coś się zepsuło, a nazwa Star Wars, wymawiana w kontekście gier komputerowych, kojarzona była z robotą „na odwal” i chorymi cenami (przynajmniej w Polsce). Od wydania Dark Forces II: Jedi Knight (1997) sytuacja bardzo się pogorszyła i przez ponad 5 lat nie ukazał się praktycznie żaden warty uwagi produkt ze słowami Star Wars w tytule. Jedynym dobrym tworem z tego okresu był X-Wing Alliance.
Gdzieś od roku 2002, tj. wydania Jedi Knight II: Jedi Outcast, sytuacja się poprawiła. Gra była rewelacyjna, bardzo dobre wykonanie techniczne szło w parze z bardzo ciekawą fabułą, świetnym systemem walki mieczem świetlnym i używania mocy (TPP było strzałem w dziesiątkę). No ale czego innego można spodziewać się po mistrzach – Raven Software – twórcach Soldier of Fortune I i II czy serii Heretic i Hexen?
No ale ja tu gadu gadu, a o grze o której traktuje ta zapowiedź nadal ani słowa... Jeszcze tylko dwa zdanka gwoli dokończenia wstępu. Po Jedi Outcast przyszedł Jedi Academy, czyli to samo tylko większe, lepsze i ciekawsze – sukces. Sytuacja się prostuje, kilka dobrych tytułów już wyszło (KotOR, Battlefront), a kilka następnych zostało zapowiedzianych (KotORII, Republic Commando).
I tu przechodzimy do właściwego tematu. Jedną z zaanonsowanych gier jest Empire at War. Kolejna strzelanka? Niee... Symulator ABC-Winga? Niee... To co w takim razie?! Ano, RTS-ik panowie i panie. I to taki najprawdziwszy (co prawda nie w 2D i bez rysowanej grafiki, ale to jest temat na oddzielny tekst)! Na dokładkę tworzony przez mistrzów gatunku – Petroglyph. Część z was pewnie zapyta – co to za wynalazek? Już spieszę z odpowiedzią – otóż Petroglyph Studios to blisko 20 osobowy zespół, w skład którego wchodzą ludzie ze starego Westwood Studios, twórcy tego, co teraz ukrywają trzy literki – RTS.
Empire at War – nietrudno się domyślić, iż rzecz będzie traktowała o Galaktycznym Imperium, a skoro Imperium to i Rebelianci. Jupiiiii! – wreszcie klimat starej trylogii. Dosyć wojen glonów, Palpatine’a jako senatora i Darth’a Vadera z pedalskim warkoczykiem. Gra ma zajmować lukę w okresie pomiędzy filmowym III Epizodem (który w kinach na zachodzie zobaczymy już 29 maja tego roku), a częścią IV, tj. Nową Nadzieją. Miejsce działań również się nie zmieni, bo galaktyka pozostaje ta sama, co daje nam pewność odwiedzenia takich planet jak Tatooine, Dagobah, Endor czy Hoth. Ku mojej radości sprzęt również pozostaje niezmieniony, więc nadal będą to czworonożne AT-AT, dwunożne AT-ST, ścigacze, X-Wingi, TIE-Fightery i masa innych, doskonale nam znanych maszyn. Skąd nagle się wzięły pojazdy latające? Z tego co do tej pory powiedziano, to nie uświadczymy ich w bitwach lądowych, a jedynie starcia kosmiczne wypełnione będą myśliwcami. Tak, tak – kosmiczne! Żeby było jeszcze ciekawiej, zmagania na lądzie i w przestrzeni nie raz będą prowadzone w tym samym momencie. A to daje już dość duże możliwości... Petroglyph zapowiedziało, iż gdy znajdziemy na lądzie działa jonowe, to nic nie będzie stało na przeszkodzie, by ich użyć do zniszczenia wroga kilkaset kilometrów wyżej. Tak samo działa to też w drugą stronę i Imperium z pewnością będzie mogło wykorzystać bombardowanie orbitalne z ichnich Star Destroyer’ów.