Od chwili ogłoszenia o powstawaniu nowego RTS-a spod znaku Star Wars na Empire at War ciążyło wielkie brzemię. Oczekiwanie podsyciła informacja o producencie – Petroglyph składa się bowiem doświadczonych na polu strategii speców. Co wyszło z tego oczekiwania? Gra dobra, w porywach niezwykle grywalna, ale nie rewelacyjna.
O polonizacji słów kilka
Licom Empik Multimedia zauważył, że gry za ponad 100 złotych nie sprzedają się zbyt dobrze - zdecydował się więc na lokalizację Empire at War, bo tylko wtedy dystrybutor zagraniczny Activision pozwoli sprzedawać grę taniej. LEM nie słynie jednak z wysokiej jakości lokalizacji. W efekcie Empire at War spolonizowane jest mizernie – źle dobrane głosy i brak zaangażowania aktorów drażnią. Głos Imperatora i jego beznamiętnie wypowiadane kwestie wołają o pomstę do nieba, ale z drugiej strony staranna wymowa Mon Mothmy zachęca do pomocy Rebeliantom. Same teksty przetłumaczone są dobrze, a nawet fachowe słownictwo doczekało się starannego przekładu. Choć można się przyzwyczaić do polskiej wersji, to w języku naturalnym dla kosmicznych bohaterów gra się o wiele przyjemniej. Jedynym atutem polskiego wydania są więc dobrze opracowana instrukcja i niska, oscylująca w granicach 80 zł cena.
Jak to zjeść
Empire at War działa na sprawnym silniku graficznym. Ucieszy to posiadaczy starszego sprzętu – gra ma stosunkowo niskie wymagania. Choć naziemne jednostki, zwłaszcza w zbliżeniu nie są zbyt szczegółowe, to da się je rozpoznać bez problemu – niektóre detale są wykonane wyjątkowo starannie. Widać to na rozgrywających się na silniku gry przerywnikach filmowych. W kosmosie bitwy wyglądają niejednokrotnie jak filmowe sceny – głównie dzięki pięknym efektom świetlnym i mnogości detali. Walki myśliwców Imperium i Rebelii potrafią odwrócić uwagę od głównej bitwy. W EaW dostępny jest innowacyjny tryb filmowy – włączony ukazuje z różnych perspektyw ważne wydarzenia z bitwy. Dynamiczna kamera jeszcze bardziej zbliża do filmowego oryginału – nie wygląda to jednak tak różowo, bowiem niejednokrotnie widać pustą przestrzeń, lub wyjątkowo mało ważne wydarzenie. Ni mniej tryb filmowy wart jest uwagi.
Jak w to grać
Rozgrywka w Empire at War nie jest taka, jak w każdym innym RTS. Przede wszystkim są w niej dwa tryby – galaktyczny a la Master of Orion oraz zbliżony do serii Age of Empires tryb potyczki. Choć oba rozgrywają się w czasie rzeczywistym, to znacznie się różnią. Obserwując Galaktykę z większego oddalenia widzimy poszczególne planety – na ich powierzchni można stawiać budynki takie jak zwiększające dochód kopalnie, szkolące armie budowle wojskowe oraz struktury defensywne. Ilość wolnego miejsca jest jednak ograniczona w zależności od globu. Niektóre planety, takie jak gazowe giganty nie dysponują powierzchnią, więc nie można na nich nic budować – krok w stronę realizmu. Nad nimi można budować stacje kosmiczne na różnych poziomach – biorą one udział w bitwach i pozwalają na tworzenie okrętów. Każdy glob ma specyficzne właściwości, chociażby Carrida – ośrodek szkolenia żołnierzy zmniejsza koszt piechoty. Jest tu duże zróżnicowanie, każda z dziesiątek planet oprócz przydatności opatrzona została krótką charakterystyką. Na powierzchni mogą stacjonować wojska naziemne wspomagane przez odpowiednią infrastrukturę, a na orbicie jest miejsce dla okrętów. Systemem „przeciągnij i upuść” poruszamy je na żądane miejsce. Duże znaczenie mają szlaki handlowe pomiędzy niektórymi planetami, które wpływają na szybkość podróży między systemami. Trzeba też pamiętać o liczbie jednostek, bo jest ona ograniczona.
Tryb potyczek to czysta walka, bez podłoża ekonomicznego. Siła każdej z frakcji jest zrównoważona i nie widać przewagi jednej ze stron. Oprócz Imperium i Rebelii pojawiają się także mało znaczący piraci. Ilość jednostek jest jednak ograniczona – na każdej planecie na raz może być obecna inna ich liczba. Jednak po klęsce jednego oddziału lub też okrętu można wezwać inny ze stacjonujących. Wpływ na naziemne potyczki ma pogoda – chociażby deszcz obniża celność, a burza piaskowa widoczność. W bitwach uczestniczą zbudowane w trybie galaktycznym budynki. W starciach kosmicznych można atakować poszczególne układy większych okrętów. Mniejsze jednostki, takie jak piechota czy myśliwce zgrupowane są w oddziały opatrzone ikonką – pomaga to w wdawaniu rozkazów. Większość jednostek posiada specjalne umiejętności – zwinne A-Wingi zwabiają myśliwce Imperium, a ogromne niszczyciele posiadają wiązkę przyciągającą inne pojazdy. Zabawę w toczenie wojny skutecznie psuje klaustrofobiczny nastrój – plansze choć zróżnicowane, to są zbyt małe. Nie mniej frustrujące jest wynikająca z ograniczenia ilości oddziałów długość bitew, które mogą trwać sporo ponad pół godziny. Na szczęście ich rozstrzygnięcie można zlecić komputerowi. Innym minusem EaW jest małe zróżnicowanie wśród jednostek – zaledwie kilkanaście dla każdej frakcji. Przez te wszystkie wady gra jest ciekawsza w trybie galaktycznym, a po którejś z rzędu potyczce odechciewa się ich w ogóle.