Frank „The Punisher” Castle, to człowiek, który podobnie jak Max Payne, nie ma nic do stracenia. W jednej chwili odebrano mu wszystko – rodzinę, którą kochał. Zemsta będzie krwawa i bolesna. A Ty mu w tym pomożesz…
Kiedy byłem młodszy, zaciekle czytałem komiksy sygnowane logiem Marvela. Zawsze moim ulubionym był Spider-Man, oraz kilka innych. The Punisher jakoś się w tym gronie nie znalazł. Szkoda…
Karacz powrócił!
Muszę przyznać, że przed zabraniem się do gry spodziewałem się cukierkowatego gniotu z twardzielem w roli głównej. Jakże się pomyliłem! Ale po kolei. Frank został złapany (a właściwie sam się poddał) przez policję i trafił do więzienia. Opowiada całą historię w jednej z więziennych sal przesłuchań. Oczywiście między zeznaniami do akcji wkracza gracz i samodzielnie pokieruje tymi liniowymi wydarzeniami.
The Punisher to strzelanina TPP. Jednak dość nietypowa. Po rozpoczęciu każdej z misji w gruncie rzeczy chodzi o to samo – rzeź. Tak, nie ma błędu – rzeź. Gra jest krwawa, ale niestety nie jest mroczna, co jednak w takim zestawieniu wpływa negatywnie na odczucia podczas zabawy. Zabijamy oprychów, szukamy kluczowych elementów, ratujemy zakładników (Frank to przecież ciągle „ten dobry”), pokonujemy bossów i… przesłuchujemy ludzi. O tym jednak nieco później.
Wyrok – śmierć
Punisher jest bezwzględny dla przestępców. Tu nie ma zlituj się. Podniosłeś broń – nie żyjesz. Czasem się zdarza, że przeciwnik pójdzie po rozum do głowy i złoży broń, a wtedy już wedle naszego uznania – możemy go zabić, bądź darować życie i jedynie ogłuszyć. Oprócz standardowych metod zabijania istnieje też tak zwany „quick kill”. Nazwa mówi sama za siebie. Przyznam się szczerze, że ta opcja nieraz uratowała mi skórę, gdyż celowanie każdemu przeciwnikowi z osobna w głowę (bo byli nieźle opancerzeni) z resztką energii i pod intensywnym obstrzałem może nie wyjść nam na zdrowie. W takim przypadku po prostu wystarczy podbiec do wroga i wcisnąć klawisz odpowiedzialny za wykonanie wyroku, a Frank bezwzględnie uśmierci przeciwnika. Animacja zależy już od posiadanej przez nas broni, jednak w każdym przypadku Frank poradzi sobie równie szybko. Czy to przez podcięcie gardła, uduszenie, poprzez postrzał czy aż po taki „smaczek” jak wsadzenie oponentowi granatu do ust!
Każdego z wrogów można również chwycić jako żywą tarczę! Niestety, w tym momencie przeciwnik ani myśli, aby przestać strzelać, jednak wszystkie frontalne obrażenia przejdą na zakładnika. Trzymanego wroga można równie szybko uśmiercić np. postrzałem w szyję, czy też tylko ogłuszyć. Oprócz tego, nic nie stoi na przeszkodzie, aby takiego delikwenta wpuścić przez drzwi, gdy nie wiemy co znajduje się pod drugiej stronie. Jeśli są tam przeciwnicy, to zapewne straci życie. Podczas strzelaniny jeśli zakładnik nam się „znudzi” to możemy go rzucić w stronę wroga, a ten upadając na niego na chwilę go ogłuszy.