Tom Clancy's Splinter Cell to gra z gatunku skradanek, która odniosła dwa lata temu komercyjny sukces na wszelkiej maści platformach. Koncern Ubi Soft chcąc nas jeszcze bardziej uszczęśliwić (a przy okazji jeszcze trochę uszczuplić nasze kieszenie) nie poprzestał jedynie na pierwszej części przygód Sama Fishera. Wydano Splinter Cell: Pandora Tomorrow - pierwej miała być dodatkiem, a stała się pełnoprawnym sequelem. Jeszcze więcej gadżetów, bajerów i misji. Mimo, że taki sam silnik graficzny jak w jedynce, oraz niewiele zmian w stosunku do poprzedniej części, gra również zdobyła sobie rzesze fanów. Zdrowy rozsądek producentów podpowiadał jednak, iż już następna odsłona serii bez drastycznych zmian mogłaby zostać okrzyknięta przysłowiowym „odgrzewanym kotletem”.
Wstępne informacje o trzeciej części mającej podtytuł „Chaos Theory” pojawiły się wkrótce po wydaniu Pandora Tomorrow, a największy wysyp filmików, screenów i wiadomości nastąpił na targach E3 2004 (podczas nich gra otrzymała nagrody za najlepszą grę akcji na PC oraz za grafikę). Z tego co na razie wiemy mogę śmiało wnioskować – będzie hit!
My name is Fisher… Sam Fisher
Sam Fisher jest tym dla świata gier komputerowych czym James Bond dla przemysłu filmowego. Różnica pomiędzy tymi dwoma tajnymi agentami jest taka, że Bond wcale nie próbuje być tajny (czytaj: rozwala widowiskowo wszystko dookoła, aż wióry lecą). Z kolei działania Fishera opierają się na skrytości, cichej eliminacji i dobrym zaplanowaniu całej operacji. Tom Clancy tworząc bohatera postanowił nie zatrudniać go w takich oklepanych organizacjach jak CIA czy brytyjskie MI6, lecz wymyślił na jego potrzebę agencję tak tajną, że dwie poprzednio wspomniane nie wiedzą o jej istnieniu. Nosi ona nazwę Third Echelon i jest w zasadzie tajną komórką NSA (które jako takie tajne nie jest). Dostajemy zadanie, samolot, broń i ruszamy do akcji. Cel? – terroryści oczywiście. To tyle w kwestii przypomnienia, czas wreszcie na konkrety.
O co się rozchodzi?
Tym razem akcja gry dzieje się w niedalekiej przyszłości, a dokładnie w 2008 roku. Głównie (ale nie tylko) nasze działania będą rozgrywać się terenach Dalekiego Wschodu, gdzie znajduje się siedziba pewnej organizacji, która przybrała sobie za priorytet skłócenie trzech wielkich mocarstw celem wywołania ogromnego konfliktu zbrojnego. Wpierw stosunki zaostrzają się pomiędzy Koreą Północną (należy zakładać, że ów państwo posiada broń masowego rażenia) i Japonią, lecz niedługo potem do całego tego zamieszania wplątuje się USA (następują m.in. ataki na sieć energetyczną Nowego Yorku i włamania do systemów bezpieczeństwa), a tym samym Sam Fisher. Jego (czyli naszym) zadaniem jest zgłębić całą intrygę i nie dopuścić do zrealizowania tytułowej Teorii Chaosu. Autorzy obiecują, że gra będzie obfitować w wiele niespodziewanych zwrotów akcji, natomiast rozgrywka nabierze charakteru nieliniowego. Do celu będzie bowiem prowadzić wiele różnych dróg, a dokonywane przez gracza wybory mają zaważać na przyszłym rozwoju wydarzeń.
Pracujemy nad kondycją!
Dobry agent to taki, który równie dobrze myśli, co się rusza. Sprawność fizyczna już w poprzednich częściach odgrywała znaczącą rolę. Że przypomnę chociażby podwójne skoki, przyleganie do ścian, zwisanie nad ziemią pomiędzy ścianami wąskiego korytarza, czy różnego rodzaju techniki skradania i wspinaczki. Były także możliwości interakcji z przeciwnikami jak na przykład schwytanie od tyłu, przesłuchiwanie, ogłuszanie itp. Duża ilość czynności wykonywanych przez bohatera stała się wizytówką Splinter Cell. W Chaos Teory będzie tego jeszcze więcej!