Tego się w managerach nie
ocenia...
W managerach nie ocenia się oczywiście
strony graficznej, bo przecież nie będę zachwycał się nad pięknem tabelek,
cyferek, literek, od których i tak prędzej czy później nie wprawiony gracz
dostanie oczopląsu. Tymczasem jednak jest kilka elementów graficznych, na które
wart zwrócić uwagę w MP 04/05. Wspominałem już, że nieczytelne są opisy sytuacji
w trakcie potyczki. Jest jeszcze coś... Podczas meczu na głównym ekranie
widnieje boisko, a po murawie przemieszczają się strzałki, które sugerują, kto
atakuje, a kto został zepchnięty do defensywy. Często jest to jednak mylne, gdyż
jedna z drużyn może cały czas atakować, by po chwili (bez zmiany kierunku
strzałek) stracić gola.
Również i dźwięk nie robi furory. Kilka
melodyjek, podobnych do tych, które mogliśmy uświadczyć w LPM - ani nie wpadają
w ucho, ani nie uprzykrzają nam się. Ja osobiście preferuję jednak włączyć
winampa, tudzież inny odtwarzacz muzyki i posłuchać wybranych przez siebie
kawałków.
Słów mi
brak...
...więc posłużę się cytatem z wypowiedzi
pewnego polskiego komentatora, ale nastąpi to za moment. Podsumowując, Menedżer
Piłkarski 2004/2005 jest grą całkowicie nieudaną, nie posiadającą prawie żadnych
zalet. Wszelkie aspekty, które początkowo cieszą, okazują się minusami, a strona
taktyczna nie odgrywa prawie żadnej roli w wynikach drużyny. Kolejna nieudana
produkcja Play’a wędruje na półkę, bo przecież po takiej recenzji nikt jej ode
mnie nie odkupi... A teraz obiecany cytat: „Panie sędzio, dlaczego pan nie
przerywa tego spotkania? Na moim stoperze widnieje dziewięćdziesiąta druga
minuta spotkania, Duńczycy atakują... Turku, kończ ten mecz!!!”.