Po kilku minutach grania doszedłem do
smutnego wniosku, że interfejs, który początkowo wywarł na mnie dobre wrażenie,
nie jest prawie wcale intuicyjny, a żeby dostać się do (wydawałoby się)
zbliżonej informacji, trzeba się przebić przez gąszcz okienek. Kolejnym
aspektem, wzbudzającym mój entuzjazm, był sposób opisania piłkarzy. Każdemu z
nich przypisanych zostało kilkanaście cyferek, które są wyznacznikiem jego
umiejętności. A przynajmniej takie było założenie twórców. Zabrakło jednak tak
przydatnej opcji z CM-a, mianowicie porównanie cech dwóch piłkarzy. Zresztą,
transfery nie przysparzają nam żadnej radości, gdyż odbywają się tylko w obrębie
polskiej ligi. Już nawet w LPM można było kupić zawodników z innych lig, nawet
niekoniecznie dużych, bowiem znajdowały się tam zespoły z tak egzotycznych
(jeśli mówimy o piłce nożnej) państw, jak choćby Wyspy Owcze czy Białoruś.
Tymczasem Menedżer Piłkarski 04/05 oferuje nam tylko i wyłącznie zawodników z
pierwszej i drugiej ligi polskiej. Co gorsza, Play zastosował bardzo przykry
chwyt marketingowy. Mianowicie składy drużyn były aktualne, ale przez
rozpoczęciem sezonu 03/04, a nie, jak podaje nazwa gry - 04/05. Jest to kolejny
dowód na to, że developerom gier nie wolno wierzyć na słowo.
Katastrofa, niczym postawa
polskich drużyn na arenie międzynarodowej...
Niestety, muszę wydać takie stwierdzenie.
Im dłużej grałem w MP 04/05, tym więcej dostrzegałem błędów, czasem nawet
kuriozalnych czy wręcz irracjonalnych. Po pierwsze naszym zadaniem przed sezonem
jest znalezienie sponsorów, poprzez wysłanie im maila z zapytaniem, czy dana
firma nie chciałaby sponsorować naszej drużyny. Wiem, że jeśli sytuacja klubów
jest rozpaczliwa, szukają one wtedy sponsorów na własną rękę. Ale nie czyni tego
sam manager...
Największe bluźnierstwo Play popełnił
jednak wtedy, gdy opracowywał model taktyczny oraz sam mecz. Wiadomo, że główną
częścią gry menadżerskiej jest przygotowanie zespołu do rozgrywek. Pomijam kadrę
zespołu, gdyż na ten temat wypowiedziałem się już wcześniej. Tym razem zajmę się
takimi aspektami jak taktyka, treningi czy przebieg meczu. Niby wszystko dzieje
się jak powinno, nawet ekran treningu jest bardzo podobny do tego, który widzimy
w CM-ie. Niestety, jeśli chodzi o stronę taktyczną gry, jest po prostu słabo.
Mamy do wyboru zaledwie siedem modeli ustawienia drużyny. W dodatku zawodników
wybieramy z rozwijanego menu, a z ekranu składu po kliknięciu na nazwisko nie
możemy zobaczyć cech danego piłkarza. Jest to bardzo uciążliwe, gdyż nie znając
tych danych, nie możemy wybrać tego najlepszego na konkretną pozycję, a
sprawdzanie każdego po kolei jest nieporęczne i czasochłonne.
Niestety nie przebrnęliśmy jeszcze przez
najgorsze. To, co dzieje się podczas meczu, może wywołać u gracza ataki
epilepsji, tudzież innej ciężkiej choroby... Najpierw, zanim zdołamy się przebić
do właściwego ekranu, musimy przeprowadzić symulację pozostałych spotkań
kolejki. Dopiero wtedy możemy rozpocząć tak upragnioną potyczkę. Okazuje się
jednak, że jest to najgorszy z elementów gry, gdyż sam w sobie jest po prostu
beznadziejny, a oprócz tego sprawia, że wszelkie pozostałe plusy zmieniają się
na minusy... Mówiąc jaśniej, po rozegraniu kilku meczów w głowie (lub nad nią)
zapala nam się żaróweczka i odkrywamy coś strasznego - wyniki nie mają prawie
żadnego związku z wszystkimi cechami, ustawieniami, treningami, rozwiązaniami
taktycznymi i wszystkim, nad czym tak długo pracowaliśmy przez okres
przygotowawczy. To jednak nie koniec. Do dziś nie wiem, jak podczas meczu
dokonać zmiany słabo spisującego się zawodnika. Zresztą i tak bardzo ciężko
ocenić jest to, jak dany gracz prezentuje się na boisku. Naszym jedynym
wyznacznikiem są bowiem pojawiające się komentarze, które jednak, przy
ustawieniu upływu czasu na bardzo szybki, niezwykle trudno odczytać. Możemy
jedynie kierować się aktywnością danego zawodnika podczas gry.