The Elder Scrolls IV: Oblivion w Polsce!
Na szczególną uwagę zasługuje polskie wydanie omawianej pozycji. Co prawda za tytuł należy uiścić opłatę w wysokości niespełna stu trzydziestu złotych, lecz jest to cena adekwatna do tego, co oferuje sprzedawany zestaw. Otóż poza instrukcją i krążkiem DVD z danymi gry w wersji anglojęzycznej, dostępna jest również płytka zawierająca łatkę polonizującą, a także bonusowy dysk z materiałami dotyczącymi produkcji Obliviona. To wszystko upchnięte zostało w standardowy box. Jednak oprócz wszystkich tych elementów pojawia się także drukowany poradnik i przewodnik po świecie gry. Wszystkie elementy składowe zestawu znajdują się w szerokim, dwustronnym i zamykanym na rzepy, opakowaniu.
Trzeba przyznać, że polski oddział firmy Cenega wywiązał się ze swojego zadania wręcz wzorowo. Co prawda nie zdecydował się na pełną polonizację, lecz i tak przy tworzeniu kinowej wersji językowej było naprawdę dużo pracy. Trzeba było bowiem przetłumaczyć naprawdę sporą ilość tekstu. Na szczęście nie dostrzegłem żadnych większych wpadek, czy nielogicznej translacji. Dlatego też wielkie brawa i oby więcej takich edycji! (Toż to wygląda prawie jak kolekcjonerska...)

Niestety, sporą bolączką dla graczy chcących pograć w Obliviona, mogą być wysokie wymagania sprzętowe. Aby pograć na najwyższych detalach, trzeba posiadać komputer taktowany co najmniej zegarem 3 GHz, być wyposażonym w 1 GB pamięci RAM i kartę graficzną klasy GeForce 6600. Naturalnie fanatycy przygotowali patch o nazwie Oldblivion, pozwalający uruchomić grę również na słabszym sprzęcie, co jednak przekłada się na jakość wyświetlanego obrazu. Osobiście uważam, że rozwiązanie to dedykowane jest wyłącznie desperatom...
Suma summarum...
Jeśli miałbym jednoznacznie powiedzieć, która gra z gatunku cRPG (albo i nawet ze wszystkich gatunków) zasługuje na tytuł najlepszej, z pewnością stwierdziłbym, że Oblivion. I to nie w 2006 roku, lecz w ogóle. Wspaniale zaprojektowany świat, ciekawa fabuła (i co z tego, że taka krótka? Zdaje się ona być wyłącznie ciekawym dodatkiem do rozmaitych możliwości zwiedzania świata, wykonywania questów, jak i wielu innych elementów), wyśmienita oprawa audiowizualna, nienaganna SI postaci niezależnych oraz bogate polskie wydanie, to tylko kilka elementów, które jednoznacznie wskazują, że w The Elder Scrolls IV po prostu trzeba zagrać! By zwiedzić Cyrodill, by się zatracić w wirtualnym świecie, by poczuć kunszt programistów Bethesdy. Jeśli myślałeś, że w Morrowindzie pokazali wszystko, co potrafią, jesteś w błędzie. Jedyną bolączką graczy chcących przemierzać tereny Otchłani mogą, a nawet i z pewnością będą, wymagania sprzętowe programu. I nawet patch Oldblivion nikogo nie uratuje, bo to już nie to samo (wiem z autopsji...).