Wracając jednak. Nie skłamię chyba, jeśli powiem, że NIGDY nie miałem do czynienia z tak bogatym, wirtualnym światem! Dodatkowo napomknę, iż przed rozpoczęciem rozgrywki postanowiłem obejrzeć na bonusowym dysku film o tworzeniu gry, co jeszcze bardziej mnie nakręciło przed samą zabawą. Co prawda na zaprezentowanym obrazie wszystko wyglądało naprawdę tak, jakby programiści z łatwością tworzyli kolejne elementy a potem wspólnie prezentowali je całej ekipie, lecz w istocie już po godzinie czy dwóch grania widać, że pozory mylą. Może to nietrafione porównanie, ale ja myślałem, że w Grand Theft Auto jest tętniące własnym życiem miasto... Myliłem się – „trochę”.
Subkultury młodzieżowe, czyli co nieco o gildiach!
Naturalnie na przygodzie zaserwowanej w głównym wątku fabularnym, nasza zabawa się nie kończy. Jeśli mamy taką ochotę, możemy wstąpić do jednej z dostępnych gildii. Pozwólcie, że pokrótce je omówię. Przede wszystkim można wstąpić do Gildii Wojowników, co wydaje mnie się najbardziej trafnym rozwiązaniem, lecz tylko i wyłącznie wówczas, gdy odpowiednio umiemy władać poszczególnymi rodzajami oręża, a także posiadamy czyste konto (tj. nie wlepiono nam punktów karnych). Jest to najbardziej znana gildia w całym Cyrodill. Jeśli chcemy zostać czarodziejem, magiem i nauczyć się działać w dobrej lub tez złej wierze (zależy to tylko od naszych poczynań), możemy zostać członkiem Gildii Magów. Natomiast w sytuacji, gdy rajcuje nas kradzież, a na początku wybraliśmy klasę łotra o specjalizacji złodzieja, i dla nas znajdzie się miejsce w jednej z organizacji. Niekoniecznie legalnych. ;-) Kolejną, jakże ciekawą gildią, jest Gildia Zabójców, dedykowana tym, dla których podwędzanie różnych przedmiotów, to za mało. Tutaj co prawda nie przywłaszczamy sobie cudzych własności, lecz zgodnie z nazwą, zajmujemy się czym innym. Warto dodać, że na terenie gry dostępna jest także Arena, na której toczone są wszelakiej maści walki, w których może wziąć udział również gracz. Jest to jeden z ciekawszych sposobów na zdobycie sławy lub na całkowite pogrążenie się. Ostatnią z kwestii, które chciałbym omówić w tym akapicie, jest wampiryzm – jak sama nazwa wskazuje, Oblivion pozwala nam również na walkę z niesympatycznymi, latającymi stworzeniami. Jednak, gdy skończymy starcie z dość negatywnym skutkiem, tj. zostaniemy ugryzieni przez wampira, należy w ciągu kilku godzin znaleźć odpowiednią miksturę, by nie wykitować.
Wirtualni, acz realistyczni!
Na szczególną uwagę (z naciskiem na szczególną) zasługuje system SI poszczególnych postaci niezależnych. Już film o tworzeniu gry uświadomił mnie, że NPC posiadają specjalnie zaprogramowany system, którego muszą się trzymać. Przede wszystkim miłym dodatkiem jest to, że w danych godzinach spożywają posiłki, na noc idą spać, a wieczorami bądź zostają w domu czytając książkę tudzież udają się do lasu nazbierać jakichś owoców lub idą do knajpy napić się piwa i poplotkować. Oczywiście harmonogram mieszkańców świata można zaburzyć, odpowiednio wpływając na rozgrywkę np. zapoznając się z którąś z postaci. Przyznam, że pewnego razu, chcąc zobaczyć, na co tak naprawdę stać tę grę, postanowiłem śledzić jednego z wybranych członków wirtualnego świata i sprawdzić, czy aby na pewno robi wszystko w swoim czasie, tak sam z siebie je, śpi, czyta, itd. Czy nie ma w tym jakiegoś ukrytego haczyka. Okazało się, że nie. Postać zachowuje się tak realistycznie, że głowa boli.