Czekaliśmy tyle czasu na grę naszych marzeń. Grę, która spełni wszystkie nasze zachcianki. Grę, która pozwoli nam się zanurzyć bezwładnie na niezliczone godziny. Grę, która będzie na tyle realistyczna i będzie tak pięknie wyglądała, że pomylimy zachowanie wirtualnych postaci, z prawdziwymi. Grę, w której zakumulujemy się z kimś, kto tak naprawdę jest wytworem programistów, a nie żywą osobą. Jednak błędy naszej psychiki zezwoliły na nierealną przyjaźń, na oczopląs. Oto bowiem nadeszła produkcja, która z pewnością wyznacza nie tylko nowy standard w gatunku cRPG, ale ogólnie w grach video. Panie, Panowie! Przed Wami The Elder Scrolls IV: Oblivion, autorstwa Bethesda Softworks!
Wiązałem z tą grą duże nadzieje. Obietnice programistów były większe, niż kiedykolwiek wcześniej. Oczywiście nie chciałem dać się zwieść wszystkim obiecankom-cacankom, toteż kolejne informacje prasowe traktowałem z przymrużeniem oka. Teraz muszę przyznać, że to, o czym pisali w notkach, było prawdą. A prawdę mówiąc, i tak nie ujawnili wszystkiego, co przygotowali! Nie popadając w hurraoptymizm, omówię spokojnie (na ile się da) i po kolei wszystkie ważniejsze aspekty gry. Mimo, iż ten tekst będzie dość obszerny, od razu informuję, że i tak ograniczyłem się do minimum. Nijak nie da się opisać wszystkiego, na co można natrafić w Cyrodill... Chyba, że ktoś zdecyduje się napisać książkę. ;-)
Do wyboru, do koloru...
Zanim jednak zacznę omawiać scenariusz “czwórki”, który bądź co bądź zawiera trochę niedorzeczności i wad, zajmę się tym, co w grach cRPG jest moim zdaniem najistotniejsze. Otóż rozpoczynając swoją przygodę musimy wykreować postać, którą przemierzać będziemy świat gry. Autorzy już w tej kwestii dali nam pole do popisu i możemy stworzyć niemalże dokładnie takiego bohatera, jakiego chcemy. Zaznaczyć trzeba od razu, że niezależnie od tego, z których opcji skorzystamy, jak pięknie rozstawimy oczy herosowi, brwi, kości policzkowe oraz wybierzemy fryzurę, i tak nie ma co liczyć na to, że kiedykolwiek nasz wirtualny wędrowiec będzie mógł wziąć udział w pokazie mody. Bowiem większość z proponowanych charakterów wyglądają cokolwiek niesympatycznie, żeby nie powiedzieć – strasznie i odrażająco. Reszta po prostu groźnie.
Jak już wspomniałem, wybór ten jest bardzo ważny. Po stworzeniu wizerunku naszego herosa przychodzi czas na kolejny etap kreowania charakteru. Tym razem decydujemy o rasie – do dyspozycji gracza oddano aż dziesięć wariantów! Zacznijmy może od ludzi, których wypada podzielić na cztery plemienia: Nordów, Bretonów, Imperial oraz Redguard. Następnie są elfy, które dzielimy jako tako na ciemne, wysokie i leśne. Możemy także wcielić się w Argonian (swojego rodzaju jaszczurki) czy rasę Khajiit (przypominające koty, zarówno charakterem, jak i zwinnością).