Misje nasze teoretycznie są różne, ale wszystkie właściwie sprowadzają się do jednego – dogodzić zwierzakom. Chodzi o to, by miały dla siebie wystarczająco przestrzeni, odpowiednie otoczenie, coś do picia, jedzenia i miejsce do spania. Szczególnie ważny jest wybór odpowiedniego środowiska, czyli biomu. Należy więc się zainteresować, gdzie konkretny stwór hasa na wolności. Czy jest to pustynia, las tropikalny, a może śnieg i lód jak okiem sięgnąć? Lubi taplać się w wodzie czy raczej skakać po drzewach? Im większa nasza wiedza, tym lepiej przygotowany wybieg, a to oznacza szczęśliwe zwierzątko. Gdy zaś nasi podopieczni są zadowoleni, to przyjemniej się ich ogląda i goście są bardzie skłonni by wspomóc nas dobrowolnym datkiem. I na tym właśnie kończy się nasza strategia! Klienci są przecież naszym źródłem utrzymania, więc to pod ich dyktando powinniśmy rozbudowywać nasze ZOO. W takim wypadku nie można zapomnieć o budynkach z jedzeniem, piciem, jakichś huśtawkach dla dzieci, ozdobach, no i o prozaicznych toaletach. Natomiast ekonomia w tej grze została zminimalizowana do możliwości wyboru ceny za poszczególne usługi. Nie mamy więc co liczyć na duże wyzwania i bitwy o każdy grosik. Jak już wspomniałam – to dzieci mają największą radość z tego tytułu.

Zastanawiacie się pewnie, jak to wszystko właściwie wygląda? No cóż… Do opieki przydzielono nam 30 gatunków zwierząt. W pierwszej chwili pomyślałam, że wybór jest dość ubogi, jednak w trakcie rozgrywki szybko się przekonałam, że nawet więcej niż wystarczający. Ale jakby nie było, to jest to zdecydowanie mniej, niż w pierwszej części ZOO Tycoon. Tylko, że tym razem zaserwowano nam je w pełnym trójwymiarze i naprawdę całkiem nieźle wyglądają – nawet oczkiem mrugną do nas, tyłeczkiem pokręcą, ogonkiem machną. Trochę zbyt kanciaste jak dla mnie i zbyt cukierkowate, ale dzieciom na pewno się spodobają. Dużo lepsze wrażenie wywarło na mnie natomiast otoczenie. Roślinność jest bogata i dopracowana (szczególnie drzewa), a woda w stawie zmienia swe odcienie w zależności od wielkości i głębokości. No i jest też zmiana pór dnia – rankiem niebo ślicznie się różowi, w południe grzeje słonko, które pod wieczór piękną czerwienią zachodzi za horyzontem. Nocą, jeśli tylko mamy, zapalają się latarnie i podświetlają się różne obiekty. Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszą zmiany w układzie cieni. Przyznam się szczerze, że są to elementy, które zachwyciły mnie najbardziej w tej grze.
Żeby ubogacić nasz ogród i by stał się on bardzie atrakcyjny dla odwiedzających, istnieje cała masa obiektów, które możemy zakupić właśnie w tym celu. Wybór jest naprawdę przebogaty i jak do tej pory nie udało mi się odkryć całego arsenału. Dlaczego? Otóż (poza trybem swobodnego rozwoju) budynki, jak i większa ilość zwierząt, odblokowywane są w miarę jak nasze ZOO zyskuje na sławie. Oczywiście wynika ona bezpośrednio z atrakcyjności ogrodu oraz stopnia zadowolenia naszych klientów. Tutaj pojawia się kolejny malutki element, który możemy zaliczyć do strategii… Przed postawieniem każdego takiego obiektu, należy się zastanowić, czy jego lokalizacja jest odpowiednia. Tzn. czy po danej alejce chodzi dużo ludzi, czy też garstka zaledwie. Im większy przepływ klientów, tym większa ilość gotówki w naszej kieszeni. Radzę o tym pamiętać.