Co do dźwięku mam jednak pewne zastrzeżenia. Jest on trochę dziwny, zwłaszcza w momencie, gdy piłka uderza o obręcz lub tablicę. Takie samo wrażenie mam wtedy, gdy zawodnik zostaje zablokowany. Odgłosy tych elementów brzmią po prostu nieprawdziwie. Jeśli chodzi o muzykę, to zawsze powtarzam, że w tym aspekcie nigdy nie dogodzi się wszystkim. Albo się lubi czarne rytmy, albo nie. Ja akurat nie jestem ich największym fanem, jednak doceniam fakt, że twórcy postawili na styl, pasujący jak najbardziej do klimatu koszykówki. Oprócz tego warte podkreślenia jest zachowanie kibiców podczas meczu. Reagują żywiołowo na wydarzenia na parkiecie, a spiker charakterystycznie przeciąga nazwiska gospodarzy po zdobytym koszu, podczas gdy personalia gości są podawane normalnym, spokojnym tonem. Moją uwagę przykuł jeden z motywów, pojawiający się szczególnie często w zaciętych końcówkach meczów. Wprowadza on dodatkową dramaturgię i świetnie pasuje do danej sytuacji. O co chodzi? Przekonajcie się sami…
Kolejny solidny produkt od EA
Tak najkrócej można by podsumować to, co zaserwowali nam programiści z Kanady. Tymczasem czytając tę recenzję mogliście odnieść odmienne wrażenie, bowiem skupiłem się bardziej na wytknięciu wad, aniżeli równomiernym pokazaniu dobrych i złych stron gry. Podstawową zaletą jest oczywiście grywalność, która nie pozwala nam odinstalować tego tytułu przez parę miesięcy, a właściwie aż do czasu pojawienia się kolejnej części NBA Live. Zawsze przecież możemy wrócić do tej gry, która jest świetnym przerywnikiem pomiędzy większymi produkcjami, a rozegranie jednego meczu nie zabiera nam wiele czasu. Oczywiście, Elektronicy nie uniknęli błędów, które w największym wymiarze dają o sobie znać w SI komputerowych zawodników, jednak mimo wszystko nie znajdziemy lepszej komputerowej symulacji gry w koszykówkę.