Deja vu? A może komercja?
Są takie tytuły, czy raczej całe serie, których możemy być pewni, że pojawią się w kolejnym roku na półkach sklepowych. Mistrzostwo w tej dziedzinie należy do kanadyjskiego koncernu Electronic Arts, rok w rok raczącego nas grami sportowymi. Nie ma chyba gracza, który nie zetknąłby się z takimi produktami, jak FIFA, NHL czy Madden NFL. Serie te ukazują się od lat, tak jak recenzowana właśnie przeze mnie NBA Live, tym razem opatrzona numerem 2005. Czy można jednak wymyślić coś nowego w tak wyeksploatowanym przez niemal dekadę temacie? Niekoniecznie, aczkolwiek można poprawić to, co już zostało opracowane. Dlatego, jak co roku, otrzymujemy ulepszoną wersję gry z poprzedniego sezonu. Czy można to nazwać komercją? Zapewne, chociaż jest to rodzaj komercji pozytywnej dla obu stron. W końcu „elektronicy”, jak co roku, przygotowali nam bardzo dobry produkt.
I love this game
NBA live 2005 daje nam możliwość sterowania jedną z drużyn, należących do najefektowniejszej (bo czy najlepszej, to można się spierać) ligii świata, czyli National Basketball League. Cel jest jasny – zdobycie mistrzostwa rozgrywek. Można tego dokonać grając nawet słabszą drużyną, wystarczy tylko dobrać odpowiedni poziom trudności do swoich umiejętności. O tym jednak nieco później. Elektronicy wpadli na kilka ciekawych pomysłów, które mogą urozmaicić rozgrywkę, toteż przejdę teraz do ich omówienia.
Głównym trybem gry, jak co roku, jest sezon. Prowadzimy w nim wybraną drużynę do mistrzostwa. Dodatkowo w jego trakcie możemy modyfikować nasz skład. Robimy to poprzez zamianę zawodników między klubami, zatrudnienie wolnych strzelców lub zwolnienie aktualnych graczy. Po zakończeniu sezonu nie możemy jednak rozegrać następnego i musimy zacząć wszystko od początku. Pozostałe tryby, znane z poprzednich części, to: Dynasty Mode, który pozwala nam na rozegranie kilku sezonów, pojedynczy mecz, Play-off i jeden na jeden. Oprócz tego możemy w samotności potrenować różne zagrania. Opcja ta przydaje się szczególnie tym graczom, którzy mają po raz pierwszy styczność z serią NBA live.
Nowością jest za to weekend gwiazd (tzw. All-star weekend). Właściwie nie jest to zupełnie nowy pomysł, bowiem taka opcja była już w starszych częściach NBA live, jednak przez ostatnich kilka lat nie zdecydowano się na wprowadzenie tego trybu. Oczywiście All-star weekend jest częścią sezonu koszykarskiego, jednak możemy go rozegrać, nie uczestnicząc w nim, gdyż jest to niejako osobny tryb rozgrywki. Twórcy dali nam możliwość zmierzenia się we wszystkich konkurencjach, jakie istnieją w weekendzie gwiazd. Jest więc konkurs wsadów, pojedynek pierwszoroczniaków, konkurs rzutów za 3 punkty i oczywiście Mecz Gwiazd NBA. Widowiska te mają specjalną oprawę i od razu możemy poczuć szczególny klimat, jaki panuje wokół tych rozgrywek.