Wiejski głupek
Tak po prostu kształtuje się AI. Po
kolei... Siły wroga zachowują się nieprzewidywalnie - czytaj: głupio! Jak
inaczej wyjaśnić fakt, że stojąc obok po prostu nie zwracają na nas uwagi? Ten
błąd jest na szczęście dość rzadki, ale niestety zawsze działają oni na oślep.
Po prostu wbiegają pod lufy karabinów czy też nie starają się ukrywać, gdy są
pod obstrzałem. Oszczędzę im już pośmiewiska i nie wyjawię, że ubicie takiego z
granatu nie jest najmniejszym wyzwaniem… Wcale tego nie powiedziałem! Nie lepiej
jest z naszymi. Strzelają bardzo niecelnie, nie potrafią się skoncentrować,
włażą na linię ognia, lecz przynajmniej potrafią (no, powiedzmy) uciekać przed
granatami. Ale co im po tym? I tak są… nieśmiertelni - o tym niżej. Oczywiście
nie jest to wszystko aż tak masakrycznie wkurzające jakby się mogło wydawać.
Chodzi o to, że AI jest na poziomie tylko przeciętnym, a to psuje wizerunek tej,
bądź co bądź, dobrej produkcji.
Bugi i inne
bzdury…
No niestety, parę ich będzie. Kompletnym
nieporozumieniem jest dla mnie wytrzymałość naszych żołnierzy (choć to efekt
zamierzony, nie typowy bug). Co się stanie z człowiekiem, który oberwie serią po
klatce? Padnie, tak - zgadza się. Odejdzie do krainy wiecznych łowów? On nie.
Nie tutaj. Otóż poleży on sobie chwilkę, potrzyma się - koniecznie za twarz,
wytrzeszczy oczy, rozpaczliwie zawoła o pomoc i... wstanie, by dalej kontynuować
działania. Nasi mają „umieralność”, ale na wstawkach i zaplanowanych
zdarzeniach. Trochę mi się to nie spodobało. Poza tym wrogowie i tak jakoś
bardziej upodobali sobie za cel sylwetkę gracza. Nie rozumiem też, dlaczego
strzelając po swoich KOMPLETNIE nic im nie robimy?! Trzeba było chociaż
zablokować spust, a tak wygląda to jakbyśmy używali ślepaków. Dosłownie. Nie do
końca poprawnie działa też system obrażeń od granatów. Otóż bywa, że granat,
który wybuchnął na metr przed wrogiem (w szczególności z granatnika), nic mu nie
zrobił! Raz czy dwa zdarzyło mi się strzelać do przeciwnika (on robił to samo) z
odległości jakiś 2 metrów, ale bez rezultatu! Oboje nie mogliśmy się zranić...
Niezbyt podoba mi się też wygląd krwi. O ile z daleka jest jeszcze OK, to z
bliska widać krwawą jatkę, a wraz z życiodajnym płynem wylatują... flaki czy co?
Powyższe sprawy naprawdę nie są zbytnio frustrujące i częste, ale warto je
wymienić. Poziom trudności jest nierówny. Czasem jest za prosto, a czasem za
trudno. Z reguły nie ma większego problemu, ale było kilka irytujących momentów
jak np. nawała artyleryjska (własna, błędne koordynaty) połączona ze zdobywaniem
bunkra. O zgon nie trudno, a gra zapisuje się automatycznie! Tak, brak
quick-save’u! Kolejną sprawą jest zerowa interaktywność z otoczeniem! Możesz
pomarzyć o rozwaleniu butelki pociskiem, a taki drewniany płotek zachowuje się
jak drzwi pancerne...