Zacznę mimo wszystko od pochwał. Bardzo dobra, realistyczna grafika spełniła moje oczekiwania. Twarze zawodników zostały wykonane z dużą starannością i łatwo rozpoznać wśród nich poszczególnych graczy. Z drugiej jednak strony razi mała liczba zastosowanych cut-scenek, które pojawiają się w momencie wykonywania stałych fragmentów gry, po strzeleniu bramki, na początek i koniec meczu. Twórcy mogli bardziej urozmaicić wstawki filmowe, co podniosłoby realizm przedstawienia meczu. Nie ma nawet intro, jednak nie uważam tego za wadę.
Nie możemy się opierać jedynie na zawodnikach podczas meczu. Sami również aktywnie bierzemy w nim udział. Często pokrzykujemy do naszych podopiecznych, ukonkretniając taktykę na dany fragment gry. Widać, że piłkarze rzeczywiście słuchają naszych wskazówek, gdyż jeśli damy im komendę ,,full attack", atakują większą liczbą graczy, a gdy rozkażemy grę pressingiem, starają się przejąć piłkę już na połowie przeciwnika. Oprócz tego na bieżąco kontrolujemy poziom zmęczenia zawodników i postawę w danym meczu oraz oczywiście dokonujemy zmian personalnych.
Ważnym fragmentem meczu jest przerwa pomiędzy połowami. W jej trakcie możemy wpłynąć mobilizująco na naszych zawodników. Mamy możliwość wyboru rozmów indywidualnych i przemówienia do całej jedenastki. Każdego piłkarza możemy skrytykować, podnieść na duchu lub pochwalić, w zależności od jego postawy na boisku. Nasze zdanie wpływa na poziom morale graczy. Przerwa to również najlepszy moment na wprowadzenie ewentualnych zmian taktycznych oraz personalnych, gdyż w trakcie meczu często zdarza się, że bardzo długo czekamy, aż piłka wyjdzie poza boisko. Zważywszy na fakt, iż połowa trwa tylko dwie minuty, możemy nie doczekać się planowanej zmiany lub wprowadzić ją zbyt późno.
Komentarzem zajmuje się znana z serii FIFA para John Motson - Allister McCoyst. Tym razem sprawozdanie wybitnie nie przypadło mi do gustu. Kwestie są często pourywane, lub spóźnione, brzmią monotonnie i nienaturalnie. Mała ich liczba powoduje, że po kilku meczach znamy je wszystkie na pamięć i działają nam na nerwach, zamiast umilać rozgrywkę. Również doping kibiców nie brzmi najlepiej. Z trybun dobiegają chaotyczne okrzyki, a jedyna żywiołowa reakcja fanów, to moment strzelenia gola przez gospodarzy.
Kwestią sporną, jeśli chodzi o TCM 2005 jest realizm. Z jednej strony został on świetnie wyważony - złożoność gry i wzajemne oddziaływanie jednego aspektu na drugi to naprawdę majstersztyk w wykonaniu Elektroników. Zupełnie inaczej ma się sytuacja, jeśli chodzi o wyniki meczów. Często są one przypadkowe i losowe. Dla lepszego zobrazowania podam przykład z mego własnego doświadczenia: po zremisowanym meczu w Lidze Mistrzów z zespołem o wiele lepszym, następny mecz ligowy z outsiderem sromotnie przegrałem. Powiem więcej, nie był to odosobniony przypadek. Oczywiście, można powiedzieć, że same nazwiska nie grają, ale przewaga ponad 30 punktów, wyznaczających poziom drużyny, powinna mimo wszystko gwarantować co najmniej 1 pkt. Tak się jednak nie dzieje...