Wyskakujesz, robisz pięknego 360 Indy i
kończysz Revertem, gdy nagle zajeżdża ci drogę czarna furgonetka. Jest za późno
na hamowanie, deska poleciała pod autem, ale ty nie miałeś tyle szczęścia.
Pamiętasz tylko, że z ziemi podniosło cię dwóch osiłków i wrzuciło do samochodu.
Teraz budzisz się, otwierasz oczy, rozglądasz i widzisz kilka innych osób, a
wszyscy myślicie tylko o jednym – „Co tu jest grane?”. Z tej zadumy wyrywa was
wyskakująca nagle postać z piłą mechaniczną rodem z filmu Teksańska Masakra.
Podchodzi blisko jednego z uprowadzonych i przybliża mu do klatki piersiowej
działające narzędzie. Osaczony zaczyna krzyczeć, kamera powędrowała w okolice
krocza, gdzie przez szerokie gacie sączy się „ciepła ciecz”. Upiór wyłączył swój
przyrząd grozy i... Zaczyna się śmiać. Po chwili dowiadujemy się, że to nie
potwór z horroru, lecz sam Bam Margera, a obok stoi równie wielka sława – Tony
Hawk.
Tak właśnie zaczyna się kolejna część
serii firmowanej nazwiskiem Tony’ego Hawk’a, a tym razem przy nazwisku widnieje
napis Underground 2. Standardem jest, iż panowie z Neversoft’u przykładają się
do swojej roboty. Każda kolejna część wnosi coś nowego – tak jest i tym razem.
Dostajemy możliwość chodzenia, wspinania się, edytowania twarzy, robienia i
zmieniania graffiti, wymyślania nowych tricków, niszczenia deski, zwalniania
czasu (ta opcja niedługo będzie chyba wszędzie J). Wszystkich rzeczy jest tak
dużo, iż sam wątpię, czy odkryłem je wszystkie podczas tak krótkiego obcowania z
grą. Nowości, które się pojawiły, opiszę za chwilę, teraz jednak chciałbym
omówić główny wątek w tej produkcji, a mianowicie podtytuł: World Destruction
Tour. (To o czym teraz będę pisał można znaleźć w menu pod tytułem „Story
Mode”.) Naszym celem jest przejechanie całego świata i... niszczenie
wszystkiego, co się tylko da. Zadanie wydaje się trudne, jednak z pomocą
przychodzi nam sam Tony Hawk oraz ekipa Jackass (!). Tak więc wyruszamy w naszą
wirtualną podróż...
Zasady są podobne do poprzedniej części
[THPS 4] – gracz zostaje rzucony na planszę i bez jakiegokolwiek limitu czasu
może po niej jeździć. Już od samego początku dostaje część zadań z danej
lokalizacji, które może wykonać w każdej chwili. Dlaczego tylko część? Ponieważ
kolejne misje są odblokowywane podczas odnajdywania innych skateów ukrytych na
planszy. Gdy ich znajdziemy, wciskamy przycisk odpowiedzialny za „graby” i w ten
sposób zmieniamy postać gracza. Na każdej planszy można znaleźć 4 takie osoby, a
osobliwości, w które możemy się wcielić, jest naprawdę wiele. Można na przykład
pojeździć sobie skatem po przejściach – czyt. na wózku inwalidzkim, można
wcielić się w prowadzącego program Monster Garaże – Jesse James na swoim
ciekawym „pojeździe” (bo trudno TO nazwać), czy też zostać dzikim gorylem na
„odlotowej” desce. Postaci w grze jest naprawdę wiele, a do tego jest możliwość
by stworzyć swoją własną – to opiszę później. Do wyżej wymienionych postaci
specjalnych dochodzą jeszcze sławy znane z gazet czy TV, takie jak Tony Hawk,
Eric Koston, Bam Margera, Rodney Mullen. Niestety nie pojeździmy sobie główną
postacią z Jackass – Johnnym Knoxville, a szkoda...
Jak już wspomniałem, naszym zadaniem jest
robienie wszystkiego, aby się świetnie bawić, czyli czeka na nas niszczenie
przeróżnych rzeczy, rozwalanie wieży, obrzucanie przechodniów pomidorami,
rozgniatanie byczych odchodów, rozbicie wielkiego akwarium, wykolejenie pociągu
oraz (pod koniec gry) stworzenie wielkiego, „fajerwerkowego” skateparku.
Wymieniłem tylko część „misji”, a do nich dochodzą jeszcze te zwykłe, czyli w
miarę normalne. Bo jak można nazwać w pełni „normalnym” zadanie, gdzie trzeba
zlecieć z dużej wysokości na rampę, rozpędzić się, a następnie przeskoczyć
domek? Ale właśnie po to jest tutaj ekipa Jackass, żeby można było wprowadzić
zwariowane ćwiczenia do wykonania.