Jako że autorzy gry zapowiadają mnogość
postaci, w które gracz będzie się wcielał, mamy także policjantkę Carlę Valenti
i jej partnera, Tylera Milesa. I znowu - nie są to „wypełniacze” gry, jakich
często wykorzystuje się w mniej ambitnych produkcjach, przez mniej ambitnych
developerów. Carla Valenti jest bowiem młodą Amerykanką włoskiego pochodzenia,
bardzo skrupulatną i ambitną policjantką, zaś jej partner - Tyler Miles, jak
wszystkie postaci przedstawione w grze, ma swoje motywy, choćby wstąpienia do
policji - jego młodszy brat zginął w pojedynku gangów w Bronxie, a on chce
ludziom zaszczutym przez młodociane gangi pomagać.. Te historie są tylko
przedsmakiem prawdziwej zabawy i głębi, jaka czeka ludzi skłonnych wydać kilka
złotych na najnowszy tytuł Quantic Dream.
Ze strony czysto technicznej szukający
wrażeń na pewno się nie zawiodą. Gra jest produkcją w pełni trójwymiarową, a
grafika tworzona jest w czasie rzeczywistym. W dzisiejszych czasach jest to
standard, dlatego autorzy, oprócz dobrej grafiki, zaimpletowali kilka bardzo
ciekawych funkcji. Mamy zatem okazję zobaczyć zaktualizowaną wersję High quality
directing (AAA) wspomagane przez „Virtual actor”, czyli mniej więcej coś, co
włączyło Dawida Bowie w grę Omikron: The Nomad Soul. Autorzy przewidzieli
również narzędzia reżyserskie, by przy bardzo filmowej fabule móc stworzyć kilka
ujęć z gry. Ludzie z Quantic Dream dali nam szansę stać się częścią tej
rozległej fabuły tak, by z pozycji różnych postaci dowiadywać się więcej o
poprzednich wcieleniach i, oczywiście, o historii czy przyczynach dziwnych
zachowań - bo jedno jest wiadome: odliczanie ostateczne wystartowało...
Fahrenheit ma mieć łatwy do przyswojenia interfejs, prosty w użyciu - tak, by
móc bez zbędnych trudności uskuteczniać kompleksowe akcje. Do ich widowiskowości
ma nas przekonać Optical Motion Capture oraz wysoka jakościowo animacja -
wszystko brzmi bardzo interesująco, a przedsmak autorzy pokazali w sierpniu tego
roku w Paryżu, gdzie zaprezentowano pierwszy filmik promujący Fahrenheit’a.
Sądzę, że najsilniejszą stroną młodszego
brata Omikron’a będzie fabuła - niebanalne postacie, ciężka historia dziejąca
się w tle, zablokowany Manhattan przez dziwną pogodę, co doda nieco
klaustrofobicznego posmaku - rytualne mordy będą zaś częścią thrillerowego
klimatu. Historia pokazała, że gatunek gier przygodowych nadaje się niemal
wyśmienicie do straszenia - bardziej subtelnego niż zwykłe i nudne survivale w
stylu Silent Hill czy Resident Evil. Tutaj sami będziemy siebie straszyli, gdyż
nasza psychika, obciążona sprzecznymi informacjami, będzie utrzymywała nas w
stanie pogotowia podczas trwania gry. Całość oblana kawałem przerażającej muzyki
może robić naprawdę piorunujące wrażenie, a poprzednia produkcja Quantic Dream
pokazała nam, że autorzy, oprócz solidnej fabuły i pełnowartościowych postaci,
potrafią również w aspekcie technicznym wynieść swoje dzieło na najwyższe
poziomy.
Twórcy zapraszają również na oficjalną
stronę gry, na której nie tylko znajdziecie omawiany trailer i grafiki, ale
również odnośnik do bardzo ciekawych stron Behind The Scenes - nie często zdarza
się zobaczyć tworzenie, choćby w małym fragmencie, gry od podszewki. Wystarczy
się zarejestrować i być świadkiem powstawania Fahrenheit’a - to smaczna gratka
dla ciekawych graczy.
Prognoza: bardzo dobra