Idziesz
ledwie żywy, z ciężkim plecakiem, w którym trzymasz niezbędny ekwipunek i
resztki jedzenia pozostawione na czarną godzinę. Wokół nic, oprócz gnijącej
flory. Żadnej pomocnej dłoni. Co gorsza, musisz być cały czas czujny, gdy
przemierzasz Strefę, bo nie wiesz kto (a raczej co) może Cię zaskoczyć,
wyłaniając się niespodziewanie z ruin jakiegoś starego budynku. Tak pokrótce
można by opisać sytuację, z którą w najnowszej produkcji naszych sąsiadów zza
miedzy – firmy GSC GameWorld, będziesz miał do czynienia dosyć często. Szykuje
się więc prawdziwa rewolucja i możemy się spodziewać, że pod koniec tego roku
Ukraińcy pokażą nam, jak robi się mega-przeboje na rynku gier komputerowych.
Skażona historia
Wydarzenia
z 1986 r. zapisały się na czarnej karcie historii. Chodzi oczywiście o tragedię,
jaka rozegrała się w Czarnobylu. Doszło wtedy do wybuchu reaktora jądrowego
(jednego z pięciu) mieszczącego się na terenie tamtejszej elektrowni. Faktem,
choć trochę kuriozalnym jest, że był to reaktor oddany do użytku najpóźniej ze
wszystkich. Co więc było przyczyną takiego obrotu sprawy? Paradoksalnie,
pracownikom elektrowni im. Włodzimierza Lenina chodziło o wzrost bezpieczeństwa
w pracy tegoż reaktora. Coś jednak poszło nie tak i… bum! Sam wybuch nie był
oczywiście tak tragiczny, jak jego skutki. Gra przenosi nas do skażonej Strefy,
tyle że 20 lat później. Tym razem na terenach Czarnobyla znowu coś zawiodło. Ale
sytuacja rysuje się o wiele gorzej, niż w roku 86. Mianowicie... Zonę zaludniły
mutanty różnorakiej maści, siejące zniszczenie wszelkiego rodzaju. Szczęściem w
nieszczęściu jest, że pojawiły się już specjalne oddziały wojskowe, mające za
zadanie izolację skażonych terenów. Jednak bierna postawa armii w stosunku do
wydarzeń, może okazać się brzemienna w skutki dla przyszłości, nawet tej
niedalekiej. Dlatego pojawiają się ludzie zainteresowani wnętrzem Strefy.
Ludzie, którzy na własną odpowiedzialność wchodzą na skażone tereny. Między nimi
znajdują się także Stalkerzy.
My…
W
grze wcielamy się w jednego z takich Stalkerów. Należy się parę słów
wyjaśnienia, kim jest ta tajemnicza postać. Mianowicie Stalker to złomiarz,
zbieracz metalowych odpadów. Z tego się właśnie utrzymuje. Ale w grze bierze na
swoje barki trochę inne zadania. Aby wyżyć w tych ciężkich czasach, musi działać
na usługach innych osób, których w S.T.A.L.K.E.R. trochę jest. Będziemy więc
musieli wybierać się na niebezpieczne eskapady w głąb Zony w przeróżnych celach.
A tam już czekają na nas całe tabuny niebezpieczeństw – ale o nich później.
Przed misją należałoby się odpowiednio wyposażyć. Nie będą to bowiem wycieczki
krajoznawcze. W naszym plecaku powinny znaleźć się takie rzeczy jak: odpowiedni
kombinezon, lornetka, latarka i (przede wszystkim) zapasy żywności. W przypadku
dłuższego wypadu do zakażonej Strefy, nasz bohater musi się przecież odżywiać.
Dodatkowo na realizm wpływa fakt, że wszystkie przedmioty (zwłaszcza, że często
są już spisane na straty – złom) szybko się zużywają. Nasza postać będzie się
rozwijać w zależności od tego, jak będziemy się zachowywać. Mamy więc pewne
analogie do wielkiego Knights of the Old Republic, w którym przybliżaliśmy się
do Jasnej lub Ciemnej Strony Mocy. W S.T.A.L.K.E.R. będzie podobnie. Nasze
reakcje wpłyną na NPC-ów, a raczej ich stosunek do naszego bohatera. Choćby
prozaiczne spotkanie z handlarzem... Taki wyjadacz jak on, od razu rozpozna kto
swój chłop, a kto szuja. Dlatego, w przypadku negatywnej oceny Stalkera, może on
np. nie sprzedać nam pożądanego produktu, albo drastycznie podnieść jego cenę.
Takich ukłonów w stronę RPG, których w przypadku FPS-ów mamy prawdziwy wysyp,
będzie jeszcze sporo.
…
i inni
W
Zonie spotkamy się z kilkoma grupami NPC-ów. Każda z nich stawia sobie inne
cele, każda ma do nas inne nastawienie. My wstąpimy do jednej ze stalkerowskich
frakcji. Niektóre źródła podają również, że Strefę będziemy mogli przemierzać
solo, bez żadnych paktów z diabłem. Jest to jednak mało prawdopodobne, żeby
samotny facet w sile wieku, był w stanie podołać tak wielkiemu obszarowi,
mutantom, wrogo nastawionym żołnierzom i jeszcze Stalkerom ze wszystkich
frakcji. Zresztą nawet, jeśli już przystąpimy do jednej z nich, to i tak
będziemy zmuszeni do eksterminacji innych Złomiarzy. Surowców, potrzebnych
naukowcom, jest w Strefie niewiele, więc jeśli inny ich poszukiwacz ubiegnie
nas, będziemy zmuszeni do zastosowania środków przymusu, bo wątpię, żeby
perswazja słowna lub ostrzeżenia wzrokowe coś w tej sprawie pomogły. Rozwiązanie
siłowe też nie jest zbyt korzystne, gdyż zabijając Stalkera z wrogiej, czy nawet
obojętnej frakcji, ściągamy na siebie jego kompanów, a takie spotkanie jest
chyba jeszcze bardziej niebezpieczne, od nadziania się na grupkę zombiaków. W
drogę lepiej nie wchodzić takim ugrupowaniom, jak wojskowi Stalkerzy czy Siły
Specjalne. Każda grupa ma jasno sprecyzowane obowiązki, które stara się jak
najlepiej wypełnić. W grze spotkamy jeszcze naukowców, opracowujących nowe
metody walki z mutantami, a także badających szczątki roślinności ze Strefy. To
właśnie oni będą naszymi głównymi zleceniodawcami. Przejdźmy wreszcie do
mutantów. Każdy „działa” inaczej, na każdego trzeba stosować inną taktykę. I tak
na przykład ślepe psy występują w stadach i potrafią wyczuwać ofiary z daleka.
Inne stwory, korzystające z umiejętności mentalnych, to karły. Żyją w
ciemnościach, są powolne, ale niezwykle groźne – aby nas wytępić używają
telekinezy. Według zapowiedzi twórców, każdy potwór będzie umiał wykorzystać swe
dobre strony i maksymalnie zneutralizować słabości, aby nas pokonać.
Przechwałki, jeśli chodzi o SI, słyszeliśmy już niejednokrotnie i wiemy, jak to
się zazwyczaj kończy. Miejmy jednak nadzieję, że tym razem rzeczywistość pokryje
się choć po części z zapowiedziami programistów z GSC.
A do plecaka
zabiorę…
…prawdopodobnie
to, co będę aktualnie posiadał i nie będzie w stanie rozpadu. Twórcy
przygotowali nam prawdziwy arsenał z kolekcji jesień-zima. Rodzajów broni nie ma
może zbyt wielu, ale za to każda będzie miała konkretne zastosowanie. Do naszej
dyspozycji oddano m.in. noże, służące do cichego zabijania. Warto też wspomnieć,
że będziemy mogli nimi rzucać. Takie rozwiązanie to rzadkość w FPS-ach. Brawa
dla twórców! Oprócz tego skorzystamy z trzech rodzajów pistoletów (w tym
Beretta), kilku karabinów maszynowych, a wśród nich cacuszko z obrotowym
działkiem, wyrzutnią granatów i futurystyczną wersją karabinu snajperskiego
Dragunov. Z ekwipunku wiadomo na razie o lornetce z ośmiokrotnym przybliżeniem
oraz o wykrywaczu anomalii. Ten przyda nam się do znajdywania na pozór
bezwartościowych rzeczy, jak gwoździe czy kamienie. Mogą się one jednak okazać
artefaktami, czyli przedmiotami o potężnej sile działania. Będą one podzielone
ze względu na strefę anomalii, w której zostały
znalezione.
Utrudnienia i
ułatwienia
Wspomniane
strefy anomalii nie będą jednak niosły za sobą samych pozytywów. Wręcz
przeciwnie – musimy na nie niezmiernie uważać, gdyż mogą stanowić zagrożenie dla
życia naszego bohatera. Do takich miejsc musimy wchodzić w odpowiednim
kombinezonie ochronnym. Tylko on zapewni nam bezpieczeństwo, jednak mimo
wszystko lepiej nie przebywać w takiej strefie zbyt długo. Mutanty, które są
przystosowane do życia w takich warunkach, mają nad nami przewagę i łatwo możemy
stać się ich łupem. Niespodzianki, które nas czekają, to m.in. zmienione
ciążenie, rdzewienie metalowych przedmiotów, czy paląca skórę mgła. Na szczęście
każdą taką niebezpieczną strefę możemy rozpoznać po charakterystycznych znakach.
Autorzy przygotowali nam również pewne ułatwienia. Jak wiadomo, Zona to dosyć
spory, skażony obszar, dlatego programiści z GSC oddali nam do użytku kilka
rodzajów samochodów. Jest więc Moskwicz, Niva i Kamaz. Oprócz tego mamy coś
ekstra –wojskowy pojazd APC BTR 70, uzbrojony w karabin maszynowy. Może poruszać
się również po wodzie! Jego wadą jest natomiast duże zużycie paliwa. Jeśli nie
będziemy uważali, możemy ugrzęznąć w środku tej nieprzebytej Strefy. Armia
będzie jeszcze wyposażona w helikopter Mi 24, przeznaczony do patrolowania Zony.
Ciekawe, czy będzie nam dane zasiąść za sterami tego
cacka?
X-Ray porazi nasze
oczy
Nowy
potężny silnik graficzny, stworzony specjalnie dla S.T.A.L.K.E.R.’a, zaserwuje
nam prawdziwą ucztę dla oczu. Ale nie tylko, bo X-Ray to przede wszystkim
genialna fizyka, mająca konkurować z tą z Half-Life’a. Wszystkie przedmioty,
pozostałości flory, szybujące po niebie ptaki, mają się zachowywać tak, jak w
rzeczywistości. Obszary sięgają od dwóch do pięciu kilometrów kwadratowych, a
mimo to engine potrafi generować milion polygonów na klatkę. Dodatkowo cienie
będą tworzone w czasie rzeczywistym. Całość będzie wyglądała jak na filmie.
Powiew wiatru spowoduje kołysanie się drzew, ostre słońce porazi nas w oczy, a
wybuch zostawi trwałe ślady. Jak zapowiadają twórcy, silnik poradzi sobie tak
samo dobrze z generowaniem otwartych przestrzeni, jak i zamkniętych pomieszczeń.
Każdy przedmiot będzie miał swoją masę i współczynnik tarcia, co spowoduje inny
tor lotu. Tylko czy nasze karty graficzne udźwigną tak duży ciężar, jaki ciągnie
ze sobą X-Ray? Ukraińscy programiści uspokajają – pierwsze zapowiedzi mówiły o
zegarze 600MHz, 128 MB RAM i karcie GeForce 2 (wymagania minimalne). Znając
życie, należy się spodziewać, że przed premierą te współczynniki wzrosną, jednak
dla tej gry warto wymienić podzespoły. W nieco bardziej komfortowej pozycji są
posiadacze kart nVidia, gdyż GSC współpracuje właśnie z tą firmą. Jednocześnie
słyszymy zapewnienia, jakoby na pozostałych kartach S.T.A.L.K.E.R. również
odpalił. Programiści zza miedzy mają zamiar rozpocząć komercyjne licencjonowanie
swojego silnika. Jeśli ich zapowiedzi co do gry się sprawdzą, to mogą być pewni,
że X-Ray znajdzie wielu chętnych do zakupu.
Wycieczka do
Zony
Wszystko wygląda pięknie, ale czy takie naprawdę będzie? W historii mieliśmy wiele przypadków, kiedy to ze świetnie zapowiadającej się gry wychodził średniak z masą bugów. Pomysł, aby umieścić realia gry w Strefie jest naprawdę przedni, a dzięki nowemu, dobremu silnikowi graficznemu, możemy poczuć się, jakbyśmy naprawdę przenieśli się na tereny skażone wybuchem jądrowym. Szczegółów do dopracowania jest wiele, ale wszystko jest na dobrej drodze do stworzenia megahitu. Jeśli powierzchnia w tej produkcji obejmuje rzeczywiście 30 kilometrów kwadratowych, to możemy się spodziewać długiej, a jednocześnie fascynującej rozgrywki. Bo przecież tak naprawdę nie wiemy, jakie jeszcze niespodzianki może kryć magiczna Zona…