Wracając do wydajności programu - gra w
pierwszej dzielnicy działa bardzo słabo, niezależnie od konfiguracji sprzętowej
komputera. Za to w zamkniętych pomieszczeniach sprawuje się doskonale. Całe
szczęście, że walki generalnie toczymy w budynkach, inaczej pokonywanie kilku
przeciwników na raz, mając slideshow 5-10 fps, byłby wyjątkowo frustrujące. I
niestety w kwestii technicznej nie jest to, w wydaje się róży, jedyny kolec.
Bugów jest w grze niestety zatrzęsienie. A to postać wtopi się w biurko lub
jakąś stojącą skrzynkę. A to AI nie zadziała jak trzeba, wróg wbiegnie prosto na
ścianę i stanie w miejscu jak kołek dając nam możliwość eliminacji go bez
większych sił i środków. Nieraz cutscenki się zacinają i trzeba resetować grę,
innym razem program bez słowa wyjdzie do systemu. Na dodatkową naganę zasługuje
sposób wyświetlania napisów w przerywnikach. Otóż podpisy nie są wyświetlane
(jak jesteśmy przyzwyczajeni) u spodu ekranu lecz w jego lewym górnym rogu. Przy
dłuższych kwestiach mamy zasłoniętą prawie całą górną część monitora. I nie
muszę chyba wspominać, że ciężko jest jednocześnie patrzeć na „nadpisy” i
oglądać komfortowo scenkę. Ale cóż, to w końcu Troika i czy obydwie ich
poprzednie gry nie były kopalniami bugów zaraz po premierze? Patrząc pod tym
kątem jestem w stanie to wszystko wybaczyć, gdyż 28 listopada Troika Games
ogłosiła początek prac nad pierwszym patch’em. Ma on usunąć bugi i poprawić
ogólną wydajność silnika graficznego. Niestety, nie określono daty jego
wydania...
Cóż, zbliżam się końca. Mam nadzieję, że
przybliżyłem Wam tą grę choć trochę. Ale patrząc na jej złożoność i
długowieczność, opisałem tylko podstawy rozgrywki. Podsumowując, w tym jakby nie
patrząc suchym dla fanów cRPG-ów roku, V:TM-B jest światełkiem w tunelu i
rozgrzewką przed nadchodzącym Knights of the Old Republic II: Sith Lords. I nie
ważne jak dobry KotOR II by nie był (a zapowiada się rewelacyjnie) - Bloodlines
i tak jest najlepszym cRPG-iem tego roku i jedną z najważniejszych gier
ostatnich lat. Cała moc Vampire: The Masquerade - Bloodlines leży w wolności
wyboru i tego nie da się opisać słowami. To po prostu trzeba zobaczyć, bo za
każdym razem będzie Wam się grało inaczej - czy lepiej, czy gorzej to już zależy
od Was.
Aha, Bloodlines przenosi najważniejszą
chyba cechę papierowego Vampire: The Masquerade - ta gra nie pokazuje charakteru
naszej postaci, tylko nasz własny...