|
Bóg. Któż z nas nie chciałby mieć choć odrobinę boskiej mocy, nie mówiąc już o wcielaniu się w boga? Nieograniczone możliwości, służące albo zaspokajaniu potrzeb innych, albo własnej radości; albo dobru, albo złu. Władanie wyznawcami, sprawianie cudów, tworzenie, ujarzmianie przyrody, albo uciskanie poddanych, niszczenie wrogów, burzenie, sadystyczna zabawa – to tylko niektóre z boskich możliwości. Tak jednak bywa, że trzeba się opowiedzieć albo po stronie dobra, albo zła; albo białego, albo czarnego. Gdzie można to wszystko znaleźć? Oczywiście w grze Black & White 2!
Muszę przyznać, że nie grałem w część pierwszą Black & White, choć wiele o niej słyszałem. Wiem o co w niej chodzi i byłem grą zainteresowany, ale jakoś nie było okazji. Dlatego, mimo iż w RTSy od dłuższego czasu nie grałem, z przyjemnością sięgnąłem po dawno zapowiadany sequel tej świetnej gry.
Pierwsze minuty z Black & White 2 zapowiadają atmosferę reszty gry. Choć ładowanie się przeciąga, to muzyka na długo pozostaje w pamięci. Menu jest schludne, utrzymane w spokojnej, jasnej tonacji, jak cały produkt z resztą.
Sama gra zaczyna się od przedstawienia sumienia gracza w postaci pękatych antropoidalnych stworków. Dobra część to starszawy, dobrotliwy anioł, zła z kolei to równie dobrotliwy diabeł. To oni prowadzą fabułę, opowiadają, tłumaczą i doradzają. Potrafią niespodziewanie wyskoczyć z ekranu, pokłócić się, ale zawsze są pomocni. Taka parka to świetny pomysł, który w znacznym stopniu uprzyjemnia rozgrywkę.
Pierwszym zadaniem gracza jest wybranie Chowańca. Z pozoru zarówno krowa, małpa, wilk i lew są milutkie, grzeczniutkie i słodziutkie, jednak po najechaniu na nie kursorem widać ich dorosłą, nie tak grzeczna postać. To, w jakim kierunku będzie podążał Chowaniec, zależy od poczynań jego pana, czyli gracza. Przez poświęcanie mu uwagi i pokazywanie do znudzenia wszystkich czynności stanie się posłuszny i ustali sobie ich hierarchię. Dzięki temu nie będzie się wypróżniał na ludzi, wyrywał drzew, niszczył dla zabawy budynków. Zwierzak to nie tylko ciężka praca – czasem trzeba się z nim pobawić i uszczęśliwić nowymi gadżetami czy troskliwą opieką. Warto rzeczywiście poświęcić mu trochę uwagi, aby był naszym pomocnikiem, a nie kulą u nogi. Nie można jednak sprawić, że będzie od nas całkowicie zależny, bo nie będzie nic robił sam. Chowaniec może być bardzo użyteczny, chociażby wypełniając czynności, które należą do ludzi. Może także zabawiać ich i tym samym uszczęśliwiać, z drugiej strony może bronić i walczyć z wrogimi ludami, stając się maszynką do zabijania. Tak naprawdę los Chowańca zależy tylko od gracza – boga w tej grze.
Grecy – lud, którego bogiem się stajemy zostali, wygnani zostali ze swojej ojczystej wyspy przez wrogich Azteków. Okrutne plemię wybiło w pień większą część populacji, ale sprawiło też, że jedna osoba zaczęła się modlić do dawno zapomnianego w czasach szczęścia boga. Dzięki temu gracz może przenieść ostatnich kilku ludzi na nową wyspę i od podstaw odbudować cywilizację przechodząc przez wszystkie szczeble jej rozwoju. Asymilując lub pokonując plemiona z sąsiednich wysp Grecy odzyskają dawną pozycję w tym bajecznym świecie. Ostatecznym celem jest pokonanie Azteków i zaprowadzenie ogólnej szczęśliwości. Zadania są jednak różnorodne. Gra to nie tylko „zbierz surowce, stwórz armię, wybij wroga, wygraj i skończ grać”. Aby zdobyć nowe możliwości czy budowle trzeba zasłużyć sobie na daninę od wyznawców, którą można zyskać wypełniając różne zadania. Raz jest to pomoc jednostce, raz nawiązanie odpowiednich relacji z sąsiadami, a kiedy indziej zyskanie prestiżu, czy zaspokojenie potrzeb mieszkańców. Dzięki takiej różnorodności zadań gra nie nudzi się szybko.
|