Zapowiedź: F.E.A.R.

Autor: Robert "Zemun" Wiącek
Opublikowano: 25 lipca 2005 r.

F.E.A.R. - pierwsze spojrzenie

Wielu z was zapewne słyszało o świetnie zapowiadającej się grze F.E.A.R. autorstwa Monolith Productions, twórcy m.in.: No One Lives Forever, Shogo M.A.D., czy chociażby Alien vs Predator. Ci, którzy orientują się w świecie gier wiedzą, że wszystkie produkty, stworzone przez to studio trzymają bardzo wysoki poziom grywaloności, a także oprawy audiowizualnej. Nie inaczej jest w przypadku F.E.A.R. (czyli First Encounter Assault Recon), gry, o której zrobiło się bardzo głośno jeszcze długo przed jej premierą. Premierą, która jest stale przekładana. Najnowsze wiadomości na ten temat mówią o wrześniu, a po tej becie, którą za chwilę opiszę, jestem nastawiony do tej daty optymistycznie i uważam, że jest jak najbardziej realna. Musiałoby się wydarzyć coś niespodziewanego, by znowu ją przełożono.

No, ale po kolei - jak już zapewne wiecie, w moje ręce dostała się wersja beta owej gry, tyle że zawierająca jedynie tryb multiplayer...



WYMAGANIA

Po instalacji czeka nas dość mozolna konfiguracja. Opisywana przeze mnie beta ma ogromne wymagania sprzętowe. Wystarczy, że podam minimalne - twórcy twierdzą, że gra potrzebuje co najmniej Pentium 4 1.7 GHz, 1 GB RAM oraz karty graficznej 128 MB, obsługującej Pixel Shader w wersji 2.0. Teraz zapewne zapytacie, jakie toto ma wymagania zalecane. Już mówię: Pentium 4 3 GHz, 2 GB RAM (sic!) i karta graficzna 256 MB. Pewnie po tym, co przeczytaliście, humor Wam się trochę zepsuł, ale już teraz mogę powiedzieć, że nie jest tak źle, jakby się mogło wydawać. Grę testowałem na trzech kartach graficznych: Radeonach 9600 i 9800 Pro oraz na GF 6600 GT. Reszta sprzętu przedstawia się następująco: Athlon 2800+ i 1.25 GB RAM.

Na pierwszy ogień poszedł Radek 9600. Po dogłębnych testach mogę śmiało powiedzieć, że dość znośnie gra się na ustawieniach średnich w rozdzielczości 800 x 600, chociaż kiedy na ekranie była duża "zadyma", liczba FPS spadała do wartości, które były bardzo odczuwalne. Na Radeonie 9800 Pro było już znacznie lepiej. Tu już śmiało można było grać w rozdzielczości 1024 x 768 ze średnimi detalami, a niektóre można było nawet podkręcić na wysokie.

Najlepiej gra chodziła na GF 6600 GT (co chyba nie jest zaskoczeniem), ale jeżeli mam być obiektywny, to w porównaniu z Radeonem 9800 Pro różnica nie była zbyt wielka - te kilka klatek więcej nie jest aż tak bardzo odczuwalne. W tym przypadku rekomendowałbym ustawienia podobne do tych, jakie podałem wyżej, dla Radeona 9800 Pro.

Po tych wszystkich testach mogę śmiało powiedzieć, że aby grę zobaczyć na maksymalnych ustawieniach trzeba posiadać naprawdę potężny komputer.

Oczywiście nie należy od razu zakładać, że wymagania nie zmienią się w ostatecznej wersji. Na razie mamy tylko betę, twórcy z pewnością włożą jeszcze masę pracy w zoptymalizowanie kodu gry na tyle, żeby ruszyła też na słabszych konfiguracjach i była na nich w miarę grywalna.

ROZGRYWKA

Twórcy udostępnili nam trzy tryby rozgrywki: standardowy Deathmatch, Elimination oraz SlowMo Deathmatch - są one przeznaczone zarówno dla rozgrywek drużynowych, jak i "pojedynczych". Oczywiście najbarwniej prezentuje się SlowMo Deathmatch, ale o nim za chwilę. W becie mamy możliwość stoczyć boje na trzech mapach, są nimi: Docks, Office i Construction. Mnie osobiście najbardziej przypadała do gustu pierwsza z nich - jest w miarę duża i dobrze zbudowana, dzięki czemu może na niej prowadzić bój większa liczba graczy. Na dwóch pozostałych już tak wesoło nie jest, według mnie są troszkę za małe. Kiedy udział w potyczkach bierze większa liczba graczy, po prostu panuje na nich zwykły tłok.

Pojedynki rozpoczynają się od wyboru z listy broni, jakiej chcemy używać podczas gry. Lista ta jest dość pokaźna, więc mamy w czym przebierać. Już po kilku minutach zabawy można stwierdzić, że bliżej F.E.A.R.’owi w rozgrywkach multiplayer do gier taktycznych, niż strzelanek typu: Quake III, czy choćby Painkiller. Czasem zdarza się, że giniemy od jednego strzału w głowę, albo dostajemy serię z karabinu maszynowego w plecy. W takim wypadku nie mamy nawet najmniejszej szansy na odwrócenie się. Mimo to rozgrywka jest jednym słowem WSPANIAŁA! Powiem szczerze, że dawno tak dobrze nie bawiłem się w trybie sieciowym. Rozgrywka jest bardzo szybka. Często giniemy po kilku sekundach, ale za to czasem udaje się nam utrzymać kilka minut przy broni. A gdy już dochodzi w jednym momencie do większej potyczki z kilkoma graczami, wtedy rozpoczyna się prawdziwe piekło - tynk odpada ze ścian, a wybuchy i chmury dymu czynią rozgrywkę bardzo widowiskową i klimatyczną. Często po zakończeniu wymiany ognia jeszcze przez kilka sekund nic nie widać, bo unoszący dym przysłania wszystko. Dopiero po kilku(nastu) sekundach możemy podziwiać zmasakrowane przez kule i wybuchy otoczenie.

Ciekawie wygląda sprawa z apteczkami, bo takowych na mapach w ogóle nie znajdziemy. Są tylko punkty (często zaledwie dwa na mapie), przy których odzyskamy kilka HP-ków na sekundę. Poza tym po eksterminacji wroga obok jego ciała pojawia się apteczka, będąca właściwie jedynym sposobem na uzupełnienie życia podczas walki. Z bonusów, jakie możemy jeszcze znaleźć na mapie, muszę wspomnieć o zbrojach, chociaż nie uświadczymy ich za wiele. Są też dodatkowe rodzaje broni, jakich nie możemy wybrać na początku rozgrywki.



SlowMo = Bullet Time

No właśnie, czym jest to owe SlowMo, o którym wspomniałem wcześniej? Można powiedzieć, że jest to taki Matriksowy odpowiednik Bullet Time z Maxa Payne'a. Muszę przyznać, że kiedy po raz pierwszy dowiedziałem się, że pojawi się on w trybie dla wielu graczy, miałem pewne wątpliwości, ale teraz mogę już śmiało stwierdzić, że zostały one rozwiane. Nie wyobrażam sobie F.E.A.R. bez tej opcji. Sposób, w jaki SlowMo działa jest bardzo prosty - na mapie znajduje się przedmiot, który, gdy znajduje się w posiadaniu jakiegoś gracza, regeneruje się (widzimy to w postaci paska widocznego na ekranie). Kiedy osiągnie on maksimum, gracz, który posiada owy przedmiot może aktywować SlowMo. Gdy to zrobi, wszyscy zawodnicy zaczynają się poruszać bardzo wolno, natomiast gracz, który aktywował przedmiot nie zostaje "zwolniony". Gdy gramy drużynowo, wtedy cała nasza drużyna ma ten bonus. Całość trwa ok. 10 sekund, po upłynięciu których wszystko wraca do normy do momentu, kiedy przedmiot znów się "naładuje". Ale żeby nie było za łatwo, na ekranie pojawia się strzałka wskazująca, gdzie znajduje się aktualnie postać ze SlowMo. Gdy owa postać zostanie zabita, modyfikator ląduje na ziemi obok ciała do czasu, aż ktoś inny go zbierze. Tryb SlowMo jest tak samo widowiskowy, jak skuteczny, a w rozgrywkach drużynowych jest to właściwie klucz do odniesienia sukcesu, dlatego nie można go lekceważyć.

Twórcy pomyśleli również o czymś dla miłośników sportów kontaktowych - możemy walczyć na pięści, a także nogami. Można nawet wykonać tzw. combos z wyskoku i kopnąć przeciwnika w twarz. Gdy zostanie on w ten sposób trafiony, od razu umiera. Co prawda opanowanie tego triku w zadowalającym stopniu jest dość trudne, ale raczej warto się pomęczyć, bo niejednokrotnie uratuje nam życie w ciasnych korytarzach.

Powiem szczerze, że jestem bardzo mile zaskoczony tą betą. Wiedziałem, że w trybie dla jednego gracza F.E.A.R. będzie bardzo dobry, ale nie spodziewałem się, że multiplayer zostanie potraktowany tak poważnie, a do tego w pewnym stopniu innowacyjnie. Mimo kilku wad, na jakie się napotkałem (straszne kamperstwo przy respawn pointach, choć to przede wszystkim wina noobów...), mógłbym się wypowiadać o tej becie w samych superlatywach. Nie uświadczyłem jakichś bardziej poważnych błędów w działaniu. Wystarczy chyba, że powiem, iż ani razu nie "wywaliło" mnie do pulpitu Windows, co świadczy bardzo dobrze o producentach. Jedyne pewne pretensje można mieć do optymalizacji engine'u, bo to właśnie wymagania mogą stać się jedyną przeszkodą w drodze do zasmakowania "strachu"...

Wszystkie gwiazdy na niebie i ziemi wskazują, że F.E.A.R. może stać się najlepszym FPS-em, jaki ujrzy światło dzienne w tym roku, a jego jedynym poważnym konkurentem do odebrania tego tytułu będzie Quake IV. Ale czy odbierze? W to raczej nie wierzę.

Prognoza: ZNAKOMITA

Robert "Zemun" Wiącek