Gdyby nie fakt, że jakiś czas temu na rynku pojawiła się wersja pecetowa Pro Evolution Soccer 3 (w chwili, gdy czytacie te słowa, gracze na całym świecie zachwycają się już czwartą częścią konamskiego symulatora futbolu zarówno na PS2, jak i PC), producenci FIFY zapewne dalej by wydawali co roku kolejną edycję swojej gry, nieznacznie ulepszając jej opcje oraz grafikę. Jednak posunięcie Konami, które ze swoim PES-em także zaatakowało rynek gier komputerowych, spowodowało, że Elektronicy musieli wprowadzić rewolucje w swojej produkcji. FIFA 2004 nie posiadała jeszcze zbyt wielu nowości względem swojej poprzedniczki, czyli FIFY 2003. Jednak tegoroczna edycja, oznaczona cyferkami 2005, jest tytułem solidnie wykonanym, który zawiera masę nowych opcji i rozwiązań. Czyżby EA się po prostu przestraszyło? Jeśli tak, to FIFA 2006 już musi wymiatać, bo edycji 2005 do Pro Evolution Soccer jeszcze bardzo daleko. Dlaczego? Przeczytajcie recenzję, którą pisałem po spędzeniu kilkudziesięciu godzin nad konsolową PES4 oraz demem wersji komputerowej tejże produkcji. Na przetestowanie FIFY 2005 poświęciłem może nieco ponad dobę. Więcej nie miałem ochoty...
Rozpoczynamy rozgrywkę od wyboru drużyny (tylko nie wiadomo po co). Następnie gracz zostaje przeniesiony do okna, gdzie może zagrać swoim teamem mecz towarzyski, stworzyć lub wybrać jeden z kilku dostępnych turniejów (do nich także zaliczają się ligi, puchary europejskie itd. – brakuje niestety przyszykowanego przez programistów turnieju Mistrzostw Świata czy Europy), lub uruchomić bardzo ubogi trening, który nie zawiera rzutów karnych ani możliwości ćwiczenia rzutów wolnych z najróżniejszych pozycji. Należy dodać, że najnowsza część komputerowej piłki nożnej wyprodukowanej przez Electronic Arts, to już nie ten sam produkt, w którym wybierałeś czołową ligę europejską i najlepszą drużynę, aby wygrywać mecz za meczem. Oczywiście ta opcja pozostała, aby mniej wymagający użytkownicy też mogli czerpać radość z gry. Jednak dla tych, którzy mają chęć spędzić przed monitorem o wiele więcej czasu przygotowano tryb kariery.
Pierwszym krokiem we wspomnianym trybie (w którym do przejścia jest aż 15 sezonów) jest stworzenie managera. Nadajemy mu imię, nazwisko oraz wybieramy jedno, z wielu dostępnych zdjęć. Co ciekawe, gra informuje nas już na samym początku, że podczas pracy trenera, nie będziemy kierować cały czas jedną drużyną (Dodaje to grze realizmu, bo przecież jaki coach prowadzi zespół przez bite 15 lat?). Musisz wiedzieć również, że od twoich osiągnięć (niezależnie czy prowadzisz do zwycięstwa outsiderów ligi, czy też kluby o wielkiej renomie) będzie zależeć to, w jakim klubie znajdziesz się niebawem. Może to być jeszcze słabsza drużyna, będąca na pozycji spadkowej trzeciej ligi lub team walczący o wejście do Ligi Mistrzów...
Po stworzeniu postaci managera, przychodzi czas na wybranie regionu (dostępnych pięć). W każdym mamy do wyboru pięć lig. Aby podjąć ostateczną decyzję trzeba już tylko podpisać umowę. Teraz pozostaje obejrzeć pierwsze nagłówki gazet, zawierających zdjęcie stworzonego wcześniej trenera i rzucić się w wir praco-zabawy. A w tej roboty co nie miara! I jak tu nie zwariować, kiedy zamiast „dzień dobry” od władz klubu, dostajesz maila o następującej treści: „Prezydium klubu oczekuje, że ukończysz rozgrywki na dość wysokiej pozycji”?