EARTH... Ten tytuł wszystkim powinien
kojarzyć się ze wspaniałą grą strategiczną, stworzoną przez polską firmę
„Reality Pump”, która podbiła serca wielu graczy. Każda z części wprowadza nas w
realia poszczególnych lat – 2140, 2150 oraz 2160. Ludzkością targają wojny,
każda z grup rządzących na Ziemi chce zagarnąć jak najwięcej dla siebie –
norma... Niby nic nowego, a jednak... Poprzedniczki najnowszego EARTH’a
prezentowały porywającą (z pewnością nie rewelacyjną, ale interesującą) fabułę,
która potęgowała klimat gry. O nich możnaby pisać i pisać... Gry bardzo dobre, z
pewnością zasługujące na uznanie. A część oznaczona numerem „2160”?
Intryga
Fabuła EARTH 2160 jest kontynuacją tej z
części poprzednich. W czasie wojny trzech frakcji: Dynastii Euroazjatyckiej (ED.
Euroasian Dynasty), Zjednoczeniem Cywilizowanych Stanów (UCS. United Civilized
States), oraz Korporacji Księżycowej (LC. Lunar Corporation) zostaje zniszczona
Ziemia. Jednak każdej ze stron udaje się wysłać w kosmos garstkę kolonizatorów,
jedynych ocalałych ludzi, którzy po dotarciu na inną planetę mają zacząć
zasiedlanie. Tak też się stało. Jedyni istniejący przedstawiciele rasy ludzkiej
dotarli do innego układu słonecznego i zaczęli pospiesznie odbudowywać swoją
potęgę. Odtworzono poszczególne frakcje, więc w krótkim czasie doszło do
kolejnego konfliktu stron, jednak do bitwy włączyli się też „Morphidzi” –
istoty, które zamieszkiwały planety zasiedlane przez ludzi.
Pozornie fabuła prezentuje się co najwyżej
średnio. Jednak jest to mylne wrażenie, ponieważ produkt pełen jest wielu
zwrotów akcji, które niewiarygodnie uprzyjemniają rozgrywkę. Osobiście
oczekiwałem czegoś ciekawszego, jednak ta strona gry nie była dla mnie
specjalnym zawodem, ponieważ spotkałem się z paroma momentami, które mnie
zaskoczyły. Niestety, większa część gry jest mimo wszystko do przewidzenia, a
jest do duży minus.
Cztery
kampanie
W tej części do dyspozycji gracza oddane
zostały aż cztery kampanie następujące po sobie w ściśle określonej hierarchii
(pierwszy objaw liniowości gry), jedna po drugiej. Przyjdzie nam rozegrać
pojedynki wszystkimi trzema frakcjami z poprzednich części (ED, LC, UCS) jak i
rasą Morphidów, jako ostatnią. Kampanie ustawione są stopniowo, każda następna
jest trudniejsza od poprzedniej, nawet dosyć znacznie. Każda ze stron różni się
dosłownie wszystkimi aspektami gry. Jednostkami, typem rozbudowania, taktyką...
Gracz odnosi wrażenie jakby grał w cztery osobne produkty.