W 1971 roku powstał film, który dziś jest legendą. Wspaniała fabuła, gwiazdorska obsada, klimatyczna muzyka, komponowana przez Carmine Coppolę, Jana Sebastiana Bacha i Nino Rotę to cechy, które zadecydowały o sukcesie produkcji, opartej na powieści Mario Puzo. Chodzi oczywiście o Ojca Chrzestnego. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ studio Electronic Arts zabrało się za stworzenie gry gangsterskiej pod tym samym tytułem, co słynny film.
Odpowiedzialność
Twórcy gry postawili sobie poprzeczkę bardzo wysoko. I to aż z dwóch względów. Pierwszy z nich to oczywiście fakt, że film Mario Puzo ma setki tysięcy oddanych fanów, spośród których spory odsetek należy zapewne do światka graczy komputerowych. Jeżeli zatem legenda zostanie zniszczona przez słaby, lub nawet niedopracowany produkt, nie skończy się to zbyt pomyślnie dla włodarzy amerykańskiego giganta.
Drugim powodem, dla którego The Godfather po prostu musi być grą świetną jest konkurencja w postaci Mafii – genialnego produktu czeskiego Illusion Softworks. Do dziś jest on przez wielu (w tym również mnie) postrzegany, jako najlepsza gra, jaka kiedykolwiek ukazała się na komputery. W dodatku już ponad rok temu pojawiły się pierwsze pogłoski, że trwają prace nad kontynuacją tego mega-hitu, i choć cały czas nie ma oficjalnego potwierdzenia, ani nawet jakiejkolwiek informacji o przebiegu prac, nie spisywałbym na straty ewentualnego sequela Mafii.
Rodzina
The Godfather przeniesie nas do Nowego Yorku przełomu lat 40-tych i 50-tych XX wieku. W mieście toczy się walka pomiędzy pięcioma rodzinami - Tattaglia, Cuneo, Sollozzo, Brazini i Stracci. Jest to wątek przewodni całej gry, ale od razu należy zaznaczyć, że fabuła będzie nieliniowa. W drodze do stania się Donem i zyskania powszechnego szacunku – bo to jest nasz główny cel - stworzymy własną postać, posiadającą charakter dokładnie taki, jakiego będziemy pragnęli. Godfathera ciężko zatem będzie porównywać do Mafii, w której nie mieliśmy zbyt wiele swobody, ale po przejściu całej gry można było stwierdzić, że wcale nie była ona potrzebna do tego, aby bawić się pierwszorzędnie.
Twórcy z EA zapowiadają, że każda nasza decyzja będzie miała swoje konsekwencje w bliższej lub dalszej przeszłości. W grze zawarli swego rodzaju element strategiczny – możemy się okazać dyplomatami w kontaktach z innymi mafiozami, być pokornym swemu Donowi sługą, pnącym się po kolejnych szczeblach mafijnej drabiny, ale równie dobrze wymierzać swoją sprawiedliwość coltem lub inną pukawką, która akurat wpadnie w nasze ręce. Każde nasze zachowanie wobec innej postaci z gry (a tych – zarówno wrogów, przyjaciół, jak i NPC-ów – będzie całkiem sporo) będzie przez nią zapamiętane i wywoła logiczne skutki.
Fabuła gry została oparta na powieści Marka Winegardnera ,,Godfather Returns”, a sam autor stworzył bardzo szczegółowy świat z zazębiającymi się wieloma rozwiniętymi wątkami. Nie zabraknie jednak scen, znanych z filmu, a w dodatku twórcy sprawili szczególną gratkę gangsterskiej produkcji Paramount Pictures. W trakcie gry usłyszymy bowiem głosy tych, którzy stworzyli niezapomniane kreacje w ,,Ojcu Chrzestnym” – Marlona Brando (Don Vito Corleone), Jamesa Caana (Santino 'Sonny' Corleone) i Roberta Duvalla (Tom Hagen).
Jak film
Niewiele wiadomo o pojazdach, broniach czy typach misji, odsłonięto za to niemal wszystkie karty w kwestii grafiki. Mówiąc krótko, jest ona oszałamiająca. Modele postaci zostały dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, co widać na screenach, jak i filmikach z gry. Szczególną uwagę zwrócono na twarze oraz ich mimikę. Każdy, najdrobniejszy nawet ruch ust jakiejkolwiek postaci będzie można zaobserwować na ekranach. Bardzo dobrze prezentuje się również Nowy York przełomu lat 40’ i 50’ XX stulecia. Świat gry prezentuje się więc bardzo realistycznie, ciekawe, czy fizyka i interakcja będą równie dopracowane.
W tle przygrywać nam będzie muzyka autorstwa Nino Roty, która zapewne świetnie wkomponuje się w klimat całej gry. Zresztą o klimat byłbym spokojny. To, co zrobili panowie z Illusion Softworks (Mafia) było mistrzostwem, a wraz z Godfatherem należy się spodziewać czegoś zbliżonego. Trudno mi mówić o jeszcze lepszym oddaniu atmosfery w czasach gangsterki w USA, bo Czesi w moich oczach doszli po prostu do perfekcji, ale przecież świat poszedł naprzód, a i pojęcie ,,perfekcji” się zmieniło. Szalone pościgi, zacięte strzelaniny, epicka fabuła – to elementy, które będą nam towarzyszyć przez całą drogę do zdobycia szacunku i władzy.
Czy pobije mistrza?
The Godfather to gra, wzbudzająca wielkie nadzieje i sprawiająca wrażenie co najmniej tak dobre, jak Mafia. Na wnikliwą konfrontację będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, jednak już teraz co niektórym ślinka cieknie na samą myśl o najnowszej produkcji Electronic Arts. Czy amerykańskie studio podoła presji i ukończy grę bez pośpiechu i zbędnych uproszczeń i w efekcie otrzymamy produkt najwyższej klasy, bez bugów i z dopracowanymi wszystkimi elementami? Przekonamy się niebawem.
Na pewno The Godfather zdobędzie wielu zwolenników, którym być może Mafia nie przypadła do gustu, a to z jednego prostego względu – nieliniowej fabuły. W czeskiej produkcji podążaliśmy ściśle wytyczoną ścieżką, tu zaś otrzymamy sporą dowolność. Mi osobiście liniowość jak najbardziej odpowiada, gdyż otrzymuję o wiele bardziej klarowną, a jednak epicką i pełną zwrotów akcji fabułę. Godfathera będzie trzeba przechodzić kilkukrotnie, albo niektóre wątki zostaną po prostu utracone.
Electronic Arts zdecydowało, że ich najnowsza produkcja zostanie wydana na PS2, X-BOX’a, PSP i oczywiście Pecety. O konwersji raczej nie może być mowy, gdyż Elektronicy są świadomi, jak bardzo wpłynęło by to na poziom rozgrywki i nie byłby to bynajmniej wpływ dodatni. Dokładnej daty nie ustalono, jednak ja nie oczekiwałbym ,,Ojca Chrzestnego” wcześniej, niż w ostatnim kwartale tego roku. Ciekawe tylko, czy Illusion Softworks szykuje silną ripostę na produkt amerykańskiego giganta w postaci Mafii 2...
Prognoza: bardzo dobra