Hearts of Iron, strategia firmy Paradox Software, wydana została w Polsce przez CD Projekt pod jakże świetnie przetłumaczonym tytułem II Wojna Światowa. Tak jak tytuł tak i sama gra była taka sobie. Jako zagorzały zwolennik serii Europa Universalis wiele się spodziewałem – niestety, mimo że gra trzymała fason, szybko się nudziła. Ostatnio pojawiło się więcej takich czarnych owiec w grach z serii Europa Universalis. Teraz sprzedają już po trzy gry jako całość. Niedawno na rynku polskim ukazała się kontynuacja II Wojny Światowej – tym razem pod właściwym tytułem – Hearts of Iron 2.
Wydawca poradził sobie z zamianą nazwy gry dopisując na opakowaniu “Kontynuacja gry II Wojna Światowa”, kto jednak nie wie o co chodzi, ten i tak się nie dowie. Inaczej wyglądała sprawa z Wrotami Baldura i drugą częścią wydaną jako Baldur's Gate – i polski tytuł był ładny i całość trzymała się kupy. Nie jest jednak moim zadaniem recenzować tytuł czy starania wydawcy, przejdę więc szybko do samej gry – bo jest na co popatrzeć.
Do HoI 2 podszedłem bez specjalnej rezerwy, bo jedynka, mimo trochę bylejakości była grą wartą chociaż krótkiej uwagi. Dwójka zaskoczyła mnie pozytywnie – i nawet nie wiem czemu. Wciąga dużo bardziej – w końcu mogłem przesiedzieć całą noc i nie zauważyć tego, co zdarza mi się tylko i wyłacznie z grami z serii Europa Universalis – chociaż zmian jest pozornie niewiele.
Co ważne, to widok główny gry, który z wieloma zmianami trzyma jednak trzon, jaki wytworzyli specjaliści z Paradoxu przy pierwszej i zapewniającej im sławę produkcji – Europie Universalis. Świat podzielony został na terytoria, które można (i powinno się) zdobywać. Każdy kraj ma od jednego takiego terytorium do ponad 180 (Rosja). W praktyce wygląda to mniej więcej tak, jak choćby podział administracyjny Polski – Polska przedwojenna miała oczywiście inny kształt i inne tereny. Na każdym terenie mamy bardzo wiele do zrobienia. Można zbudować bazy wojskowe czy powietrzne, przy terenach graniczących z morzem można budować także stocznie czy porty, musimy zająć się gospodarką – zobaczyć co jest wydobywane – czy choćby poprawić infrastrukturę poprzez budowę dróg. Każda akcja służąca wzmocnieniu państwa potrzebuje, niestety, punktów produkcji. Na nie składa się między innymi ilość fabryk, jakie posiadamy. Budowa infrastuktury zabiera odpowiednio dużo czasu, budowa jednostek czy fabryk także. Wybierać więc trzeba rozsądnie, bo niestety nie przelewa się, szczególnie w Polsce. Produkcja jest kolejkowa – możemy zacząć produkować kilkanaście fabryk naraz i te, na które nie starcza pieniędzy będą czekały na swoją kolej, podświetlne na czerwono w kolejce produkcji. Każdy miesiąc, w którym brak funduszy na produkcje takowej przedłuża tylko jej budowę. To samo z jednostkami. W HoI 2 nie będziemy budowali jednostek na każdym posiadanym terenie, a w kolejce produkcji – potem pojawią się one w punkcie zbiorczym, skąd można je przetransportować czy ustawić na dowolnym posiadanym przez siebie terytorium.
Gospodarka w grach EU jest niezwykle ważnym aspektem, a w HoI 2 została jeszcze dużo bardziej skomplikowana. Szczególnie ważne zdają się wynalazki dla naszej potęgi produkcyjnej. I tutaj mamy ogromny wybór. Zależnie od kraju mamy od jednego do czterech slotów wyboru przy nauce – na każdy slot możemy wybrać osobę lub grupę, fabrykę, która zajmie się wynalazczością. W Polsce są to np. Centralny Okręg Przemysłowy czy genialny matematyk – Stefan Banach. Każda taka grupa ma inne zalety, bo ciężko byłoby Banachowi zlecenie wynalezienia nowego czołgu... Po zapełneniu slotów wybieramy wynalazek, jaki nas interesuje. Tutaj wybór jest ogromny, wybieramy jednak pasujący do grupy wynalazców. Możemy wybierać między doktrynami bitewnymi, bronią dla armmi, lotnictwa czy marynarki, wynalazkami dla gospodarki (np. rafinowanie ropy) i tak dalej. Wybór wręcz wspaniały, do tego każdy wynalazek opisany datą oryginalnego, prawdziwego pojawienia się na świecie. Gdy już załatwimy okno nauki wracamy do okna produkcji, gdzie oprócz kolejek produkcji znajduje się nasz budżet. Wynalazki z początku nie kosztują wiele, jestem z czasem trzeba będzie pomyśleć o ich finansowaniu. Można zarabiać pieniądze zbierając je z terytoriów, jest to niestety droga cokolwiek mało optymalna. Pozostaje wydobycie i handel międzynarodowy. Sprawdzamy ile potrzeba nam energii, nadmiar zaś sprzedajemy czerpiąc zyski. Takie potęgi jak Rosja z handlu czerpią prawdziwy majątek, Polska może tylko solidnie sobie pomóc, ale niewiele więcej. Jeśli brak nam jakichś materiałów sami możemy postarać się kupić go – za inne materiały czy pieniądze. Czasem, już podczas sojuszu z Aliantami będą oni wysyłać nam za darmo potrzebne materiały, nie trwa to jednak wiecznie.
Materiałów potrzebnych do egzystencji jest kilka. Energia, ropa, materiały rzadkie, zasoby ludzkie czy pieniądze. Takich jak ropa będziemy potrzebowali odpowiednio więcej podczas wzrostu armii zmechanizowanej. Codziennie pojawia się podsumowanie ile ropy zużyliśmy, czy mamy jej nadmiar czy niedomiar, to samo z energią czy materiałami rzadkimi. Zasoby ludzkie praktycznie nie zmieniają się od EU – od ich ilości może zależeć wielkość naszej armii (jeśli oczywiście stać nas na wyszkolenie). Jednostek wojskowych jest zaś znowu mnóstwo – miłośnik uzbrojenia II WŚ na pewno znajdzie coś dla siebie, może nawet kilka błędów – ja tak dobrze się na tym nie znam, ale ilość i szczegółowość informacji jest imponująca. Gdy już wybierzemy jednostkę trafia ona do kolejki produkcyjnej, a po wyprodukowaniu (czasem zabiera to nawet kilkadziesiąt miesięcy) na wybranym przez nas terytorium. Powoli zbliżamy się do walki, czyli esencji HoI 2.
A nie będzie łatwo. Każda jednostka opisana jest co najmniej kilkoma cechami – jak obronność, atak naziemny, atak przeciwko jednostkom latającym, zużycie, etc. By stworzyć udaną armię spędzimy wiele, wiele godzin na studiowaniu siły naszych i słabości wrogich żołdaków. Tutaj niestety wkradają się przekłamania, bo jak wytłumaczyć porażkę ponad dziewięćdziesięciodywizjonowej armii rosyjskiej z 6 dywizjami francuskimi, co mi się już zdarzyło ? Oczywista Francuzi byli z początku lepiej uzbrojeni, ale jednak taki wynik był cokolwiek zaskakujący. Według mnie niektóre kraje z góry i podskórnie mają założony nie tyle wynik, co, nazwijmy to przychylnością bogów...
Bez wątpienia jest ciężko. Można małymi siłami pokonać wroga, to jednak wymaga poświęcenia grze mnóstwa czasu i analitycznego umysłu (którego nie posiadam). Jeśli jednak nie jesteś hardcore'owcem i tak sięgnij po HoI 2, jeśli lubiłeś wcześniejsze odsłony Europy. Gra jest naprawdę wciągająca, można skupiać się na aspekcie gospodarczym czy politycznym – a i tutaj przygotowano niemało. Sojusze, przemarsze wojsk to już standard, ale wpływanie na rząd, tworzenie marionetkowego rządu, naciski – wszystko do naszej dyspozycji. Musimy jednak prowadzić dyplomację z umiarem, znowu przeglądając statystyki państwa. Każde zostało opisane podobnie jak w części pierwszej – czyli poprzez liberalność czy autorytaryzm. Tutaj jednak autorzy dużo lepiej podeszli do tematu, zajmując się każdym krajem z osobna – wykonali kawał świetnej i wielkiej roboty. Polska, opisana jako dość łagodnie rządzony ale jednak autorytarny kraj (cała historia Piłudskiego jest opisana – a przecież były w Polsce obozy koncentracyjne czy procesy polityczne). Są zdjęcia aktualnego prezydenta i urzędujących ministrów! Można klikać na niektóre podobizny by dowiedzieć się więcej o czlowieku, o asystentach i tak dalej. To samo z innymi krajami – a taka wiedza może być przydatna na przykład na wpłynięcie na kraj. Ciężko byłoby Rosjanom nastawić Amerykanów przychylnie do swoich działań, ale na odwrót – czemu nie? Znowu ciężka praca, ale odpowiednio prowadzona dyplomacja nie potrzebuje swojego przedłużenia w postaci wojny, jak to sympatycznie ujął Clauswtiz.
Grafika HoI 2 oczywiście nie powala na kolana. To raczej coś na kształt managera piłkarskiego posiadającego setki tabel do przestudiowania. Walki przedstawione są jako znikanie cyferek czy najprościej – poprzez wskaźnik zwycięstwa, który rusza się raz z jednej raz z drugiej strony. Wygląd mapy jest przyjemny i nie razi oka – tym bardziej że można patrzeć na nią z różnych aspektów – wydobycia, politycznego, pogody i tak dalej. Jednostki wyglądają przyjemnie, poruszają się powoli, ale z gracją. Wiele klimatu dodaje sam interfejs. W wynalazkach, w produkcji, w grupach wynalazów – wszędzie umieszczono notatki, zdjęcia z epoki. Dominują ciemne, ale nie mroczne kolory, co dodaje powagi. Możemy się przy odrobinie fantazji przenieść w tamte czasy – chociaż nie jest to tak ławte jak w Call of Duty czy Silent Hunterze. Muzyka jest jak zawsze poprawna, chociaż momenatmi zbyt pompatyczna – no, ale to znak epoki, kwestia potrzeby tych ludzi. Sterowanie nie jest trudne, chociaż na początku samo połapanie się w wielu aspektach czy zagadnieniach może przyprawić o ból głowy, nawet zajadacza EU. No, ale jest jak w Cywilizacji – po początkowych trudnościach z dostosowaniem się mamy przed sobą wiele godzin wspaniałej rozrywki i poważnego główkowania, co na pewno ocenią domorośli stratedzy.
Jednym słowem: polecam grę Hearts of Iron 2, ale będzie z nią jak zawsze z EU – albo się ją kocha albo nienawidzi. HoI jest trudniejsza niż EU, dlatego najpierw zastanów się nad wyborem – jeśli jednak takie gry Ci odpowiadają, polecam szczerze i z głębi serca, albowiem przynoszą nie tylko wiele rozrywki, ale również satysfakcję.