...a płomienie
zachodzącego slońca tworzyły zmysłowy taniec na jego
tarczy...
Jak już nieraz wcześniej wspominałem,
oprawa graficzna Armii jest na bardzo wysokim poziomie. Pomimo tego, iż
przedstawiony w grze został świat fantasy, to wszystko wygląda bardzo
realistycznie, a nie bajkowo. Drzewa są prawdziwych rozmiarów odnośnie
biegających na dwóch nogach jednostek, ładnie (powiedziałbym - doskonale)
zrobiono tekstury otoczenia. Efekty wizualne wręcz przytłaczają! Wybuchy, czary
(tym bardziej czary grupowe - trzech magów jednocześnie tworzy jeden czar)
wprowadzają w nirvanę, a jak widzimy wodę, to przypominamy sobie od razu
HalfLife 2, Morrowind i FarCry. I nie żebym mocno przesadzał.
Co do animacji, to się ciut zawiodłem,
jeśli chodzi o Cesarstwo i Zwierzoludzi (Przeklętym nic nie da się zarzucić, są
perfect). Jak zobaczyłem machającego młotkiem ludzika, to zebrało mi się na
płacz. I nie żeby on źle nim machał - nie, to akurat było na poziomie, lecz ja
tylko skreśliłem swe marzenia, że w grze nie będzie jak w demo. Czy ten głupi
robotnik nie może, zamiast wbijać gwoździe w ziemię, wejść na rusztowanie,
podnieść deseczkę (niech nawet całą ścianę) i dopiero wtedy walić młotem? Widać
że AI robotnika jest nadal na poziomie przedszkola.
Trochę się ucieszyłem, a powiem szczerze -
uśmiałem się, jak zobaczyłem, w jaki sposób ten ludek buduje zaawansowane
budynki. Gość podrapał się po głowie i... ta-dam (!)... wyciągnął książkę!
Pogapił się w nią i dopiero wtedy zajął się budowaniem domku. Za chwilę
przestał, znów zajrzał do książki, podrapał się, i znów czepił się młotka.
Animacje nie są zrobione realistycznie, ale z poczuciem humoru! I bardzo dobrze!

Animacja podczas bitew też jest
zadowalająca. Wszystko dobrze dopracowane i przemyślane. Następny raz, kiedy
spadłem pod stół ze śmiechu, to wtedy, jak stworzyłem wojsko z siedmiu ogrów i
wysłałem ich na bazę ludzi. Czemu to ma być śmieszne? Ogr ma ciekawą możliwość -
jeżeli ostatnim ciosem zabija przeciwnika, to ciało biednego (wroga) odlatuje na
jakąś czwartą część monitorka (to na pewno ma głęboki sens - rozrzucanie ciał
wroga mocno utrudnia ich wskrzeszenie). A teraz wyobraźcie sobie siedem bardzo
dużych ogrów, które taranują oddział ludzi... Wygładało to tak, jak gdyby to
studenci przybiegli do podstawówki zabierać dzieciom cukierki. Sekunda i jak
poleciały z tej mieszaniny ciała ludzi! Niezapomniane uczucie!
W grze dostępne jest zbliżenie i oddalenie
(bardzo słabe, prawie niezauważalne) i kręcenie kamerką (które dla mnie od razu
straciło sens, bo kamera automatycznie wracała na podstawowy punkt zawieszenia).
Są jeszcze inne ciekawostki kamery, które proponuję wam osobiście
zbadać.
Czyli grafika, jak zresztą było
zapowiedziane, jest na powalającym poziomie. Przechodzimy do elementów
RPG...
Wściekły Ork: „...A ten punkt
dodam do perswazji...”
Bardzo ważnym elementem rozgrywki jest
zdobywanie przez jednostki poziomów. Jest to element zagrywki twórców, a
jednocześnie zabawa dla nas . Zaraz to wytłumaczę. Tylko dam malutki wstęp...
Poziomy zdobywane każdą z trzech ras różnią się, przy czym tak mocno, jak i same
rasy pomiędzy sobą. Maksymalny poziom jednostki - piąty.
Cesartwo. Poziom trzeci: każda jednostka
dostaje właściwą tylko jej aurę, która bezpośrednio zmienia umiejętności
sojuszniczych jednostek, znajdujących się w pobliżu. Na przykład łucznik
otrzymuje aurę zwiększenia obrażeń, miecznik - obronną aurę itd. Poziom piąty
powiększa efekt aury. To dotyczyło naszej zabawy. Ruch twórców zaś taki -
jednostki z aurą trzeba cenić, ubezpieczać, ratować. Oddział, w skład którego
wchodzi grupa składająca się z jednego pięciopoziomowego przedstawiciela każdego
typu wojownika, zmiata ze swej drogi prawie wszystko. Nie wszystkie jednostki
zdobywają poziomy. Mechaniczne i czarujące są dyskryminowane.
Przeklęci. U nich, w odróżnieniu od
Cesarstwa, punkty doświadczenia dzielą się na wszystkich, odpowiednio do ilości
punktów życia, które posiadają jednostki. I nie znikają, bo przechowuje się je w
Studni Dusz. U nich strategia jest prosta - robimy masę i rzucamy w przeciwnika.
Nawet dopiero co zrekrutowana jednostka ma już poziom, jak jej poprzednicy.
Czyli już, mniej więcej, po 15 minutach gry, będziecie mieli wszystkich prostych
wojowników na piątym poziomie. Minus tego wszystkiego - Studnia Dusz. Po jej
zniszczeniu punkty doświadczenia znikają. Wtedy trzeba będzie zacząć zabawę od
początku. Tak, jak i u Cesarstwa, nie wszystkie jednostki otrzymują punkty
doświadczenia.
Zwierzoludzie. Każda jednostka z osobna
podnosi sobie poziom. Lecz dodaje on tylko tej jednostce bonusy, aur nie
posiadają. Strategia - troszczymy się o każdą jednostkę.
Bohaterowie poziomów nie zdobywają, a
zadaniem we wszystkich misjach jest: „Taki a taki bohater musi przeżyć”. No i
szkoda by nasz pupil kradł doświadczenie u innych jednostek, zabijając wroga.
Taka zabójcza mieszanka robi bohatera w ogóle nieprzydatnym.
Oda twardej
strategii
Za pierwszym razem, jak tylko włączyłem
grę, to muzyka wydawała się być ciekawa i spokojna. Już po półgodzinnej grze w
pełni zmieniłem swe zdanie. Czy to jest śmieszne - dwie melodie podczas
wszystkich kampanii Cesarstwa, jeszcze dwie - Przeklętych i następne dwie -
Zwierzoludzi?! Jedna melodia w menu i mamy psychodeliczną grę! Zwrócicie uwagę -
powiedziałem, że na poczatku mego grania melodie były ciekawe, lecz nic
wspólnego z rewelacją nie miały.