Szachy jakie są, każdy wie. A przynajmniej
ten, kto potrafi w nie grać. Co jakiś czas na komputery ukazują się jakieś nowe
produkty, dające szansę zamatować wirtualnego przeciwnika. Taką szansę
dostaliśmy niedawno od Play’a, który wydał grę pod tytułem Easy Chess
2.0.
Wojna na
monitorze
Kiedy ktoś bardzo dawno temu wymyślał tą
genialną w swej prostocie grę planszową, nawet nie zdawał sobie sprawy z tego,
że technika pójdzie tak bardzo do przodu, a w szachy będzie można zmierzyć się
posługując się sprzętem, jakim jest komputer. Pozycji o tematyce szachowej
wyszło wiele, jednak tak naprawdę wybiła się tylko jedna - Chessmaster, którego
producent - Strategic Simulations Inc., co jakiś czas karmi nas nowymi tytułami
z tej serii. Tymczasem mi przyszło zrecenzować kolejny niskonakładowy produkt
Play’a, w dodatku o bardzo pospolitym temacie.
Królowa z B1 na
F4
Na pewno plusem gry jest to, że posiada
ona samouczek. Mogą ją więc kupić zarówno ci, którzy na matowaniu zjedli zęby,
jak i użytkownicy, dla których jest to pierwsze zetknięcie z szachami. Dla
przypomnienia (lub wyjaśnienia) gramy na planszy zawierającej 64 pola, do
dyspozycji mamy króla, królową, 2 gońce, 2 koniki, 2 wieże (jak we Władcy
Pierścieni :) ) i 8 pionków. Naszym zadaniem jest skuteczne zaatakowanie króla
przeciwnika. Skuteczne na tyle, żeby oponent nie miał żadnej możliwości obrony
najważniejszej figury w grze. Zarazem nie można zapominać o obronie własnego.
Zwycięstwo można osiągnąć tylko dzięki przemyślanej taktyce i przypuszczeniu
odpowiedniego szturmu. Niezbędne jest też doświadczenie - im więcej gramy, tym
jesteśmy lepsi. Muszę przyznać, że ja nie posiadam zbyt dobrze rozwiniętego
zmysłu taktycznego w szachach, więc pokonanie komputera sprawia mi nie lada
problem w EC 2.0. Dam sobie jednak głowę uciąć, że dla wyjadaczy w tej
dziedzinie byłoby to małe piwo. Dodam tylko, że pececik nie jest na tyle głupi,
aby dać się zamatować w słynnych czterech ruchach :).
Jeśli jednak mamy solidne problemy, to
możemy skorzystać z wbudowanej podpowiedzi, kiedy to komputer wykonuje w naszym
imieniu najbardziej pomyślny dla nas ruch. Nie oznacza to oczywiście zwycięstwa,
lub znacznego przybliżenia się do niego. W końcu aby to osiągnąć, trzeba trochę
dobrych ruchów zrobić. Mimo to klaruje trochę sytuację i być może naprowadza na
słuszną ścieżkę ku przeprowadzeniu zwycięskiej akcji.
Samo(tł)uczek
Pisałem już wcześniej o tym, że Easy Chess
2.0 posiada samouczek, więc z pewnością grę mogą nabyć petenci, którzy o
szachach nie mają bladego pojęcia. Zagalopowałem się trochę z tym stwierdzeniem.
Mianowicie polega to na tym, że komputer pokazuje nam po prostu ruch, który
możemy wykonać w danej sytuacji i jest on dla nas w miarę korzystny. Oczywiście
zawsze możemy wybrać jedną z kilku oferowanych propozycji. Takie działanie (moim
zdaniem) nigdy nie nauczy gracza samodzielności w szachach i niestety, w
skrajnych przypadkach, może prowadzić do nieprzyjemności jak w tym przykładzie:
- Cześć Zdzichu !!
- No cześć Marek. Co tam u Ciebie
słychać?
- A w porządku. Wiesz, ostatnio nauczyłem
się grać w szachy dzięki takiemu jednemu programikowi na kompa.
- O, to super. Może se strzelimy partyjkę?
Mam przy sobie przypadkowo szachy turystyczne. (- przypominam, że mówimy o
skrajnym przypadku :) )
- No jasne. To może zagrajmy o dychę -
wygrany zgarnia pulę.
- Stoi.